niedziela, 9 stycznia 2022

Moja mała pielgrzymka




Modlitwa wstawiennicza ma sens. 
Są osoby, które modlą się za mnie i za każdym razem, kiedy mi o tym przypominają - jest to dla mnie budujące, ubogacające. Przypominają mi, że nie jestem sama, że mam wsparcie przyjaciół i samego Boga. Ze wszystkim dam radę. 

Gdy ja wysyłam wiadomości z pozdrowieniami i zapewnieniem o modlitwie to właśnie po to, aby Odbiorca poczuł w sercu pokój i radość, a także realną obecność i wsparcie samego kochającego Boga. Różnie w życiu bywa. Znam ludzi borykających się z różnymi problemami, niektóre są wagi życia i śmierci. Są wśród moich bliskich tacy, którzy zawsze mają szczęście i żyją w dobrobycie. Są tacy, którzy mają ciągle pod górkę w szarej codzienności, a świetnie rozwiązują swoje problemy, znajdują siłę i środki by działać. Znam takich, którzy mają problemy zdrowotne lub opiekują się innymi w jakiś sposób schorowanymi. 

Z modlitwą wszystko jest prostsze.
Z Bogiem wszystko ma większy sens.
Z Bożym wsparciem - wszystko ostatecznie się dobrze układa. 
Człowiek planuje - Pan Bóg kieruje.

Pojechałam do Krakowa na małą pielgrzymkę, aby podziękować Bogu za całe dobro, które mam. 
Przy okazji ofiarowałam Koletańskiemu Jezuskowi małżeństwa pragnące być rodzicami i dzieci: nasze, naszych krewnych, przyjaciół i znajomych, włączając też te dzieci, które już są pełnoletnie jak Sabina i Paula. Modlitwą też otoczyłam dzieci, które uczę i dzieci, z którymi nasze skarby mają styczność w żłobku, przedszkolu i szkole. 

Przy grobie siostry Faustyny dziękowałam Jezusowi i prosiłam o miłosierdzie i błogosławieństwo dla całych rodzin. Długą mam listę wypisanych nazwisk i wspólnot spośród krewnych, przyjaciół i znajomych. 

Zwieńczeniem pielgrzymki była Msza Święta w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Jako ciekawostkę dodam, że nie planowałam być na Mszy Świętej. Weszłam do kościoła, aby się pomodlić i akurat rozpoczynała się modlitwa Anioł Pański i po niej od razu Eucharystia. 
Eucharystia, różaniec i koronka do Bożego Miłosierdzia to najpotężniejsze modlitwy. Jest wiele modlitw, do których mamy specjalnie obietnice i warto znaleźć sobie taką, która będzie bliska sercu i ją odmawiać zgodnie z "instrukcją". 

Eucharystia jest jednak zawsze najsilniejsza, bo podczas Mszy Świętej dokonują się największe cuda i jesteśmy naocznymi świadkami tajemnic takich jak bezkrwawe odnawianie się Świętych Ran Jezusa, przemienienie chleba w Ciało Chrystusa i wina w Jego Krew. Podczas Mszy możemy przyjąć Komunię Świętą i zjednoczyć się całkowicie z Bogiem. Taka ofiara jest w oczach Boga najcenniejsza. To było niesamowite zwieńczenie moich dziękczynno - błagalnych modlitw. 

Ubogacona Bożymi łaskami rozesłałam do ważnych dla mnie osób wiadomości z pozdrowieniami i zapewnieniem o modlitwie. Nie oczekuję podziękowań czy podziwu. Chętnie natomiast posłucham Waszych historii jak Bóg działa w Waszym życiu. 

Kilka modlitw, do których mamy obietnice:

Eucharystia
Różaniec
Nowenna Pompejańska
Koronka do Bożego Miłosierdzia
Sen Maryi
7 Ojcze Nasz i 7 Zdrowaś Maryjo ku czci Najświętszej Krwi Chrystusa
Tajemnica Szczęścia
9 pierwszych piątków miesiąca
5 pierwszych sobót miesiąca
Rozważania na temat Męki Pańskiej, Drogi Krzyżowej, Rany Prawego Ramienia Jezusa, 15 tortur w Ciemnicy

Jeszcze jeden wątek na koniec.
Dlaczego nie parafialny kościół w Tychach, gdzie jest Adoracja całą dobę i Msze Święte kilka razy dziennie? Dlaczego Kraków?
Jest mnóstwo świadectw ludzi, którzy modlili się za dzieci i o dzieci przed figurką Jezuska Koletańskiego. Gdy byłam w Częstochowie latem i rozmawiałam z pewną panią, przypomniała mi o tej figurze w kontekście modlitwy za "trudne" dzieci. Postanowiłam rozmówić się z Dzieciątkiem o dzieciach. W Sanktuarium św. Józefa u Sióstr Bernardynek, gdzie znajduje się ta cudowna figurka wypada też odezwać się do św. Józefa, patrona rodzin i m.in. stolarzy. 
Dawno nie byłam w Łagiewnikach, a św. Faustynę wybrałam sobie na patronkę na bierzmowanie więc zdecydowałam się jechać właśnie tam. Mogłabym się rozmówić z Dzieciątkiem, ze św. Józefem i z Miłosiernym Jezusem u siebie w parafii, ale gdy się kogoś kocha - chce się z nim przebywać, a czasem okazać tą miłość w szczególny sposób. Przeżyć coś inaczej niż zwykle, zorganizować coś szczególnego. 
Przygotuj swoim ukochanym coś "więcej" "bardziej" "mocniej" "wyjątkowiej" - zobacz jakie to ubogacające. Idź na randkę z Mężem / Żoną. Zrób dzieciom kanapki z uśmiechniętymi buziami. Wsadź siostrze do książki, którą czyta zakładkę z dobrym słowem... 

środa, 29 grudnia 2021

Już nic nie będzie jak zawsze

Pamiętam wyraźnie ten moment, gdy pierwszy raz Darek zapłakał w domu. Po powrocie ze szpitala nasz noworodek spał, a ja zajęłam się tym, co zawsze, jak zawsze. Gdy usłyszałam jego płacz poczułam każdą komórką duszy i ciała, że już nic nie będzie jak zawsze. Gdy do rodziny dołącza dziecko - całe życie się zmienia będąc takie samo jednocześnie. Dochodzą obowiązki, odpowiedzialność, obawy, radości, nadzieje; wszelkie plany trzeba przeorganizować biorąc pod uwagę bezbronne, bezradne, całkowicie zależne od rodziców i od innych ludzi "~ Trzy_i_pół_kilo Miłości".

Święta, święta i po świętach, ale... Jeśli je dobrze przeżyliśmy to żyje z nami Jezus. Gdy do rodziny dołącza Jezus - całe życie się zmienia będąc takie samo jednocześnie. Dochodzą obowiązki, odpowiedzialność, radości, nadzieje; wszelkie plany trzeba przeorganizować biorąc pod uwagę, że Jezus ufa nam bezgranicznie, cały nam się daje wiedząc jacy jesteśmy, co robimy. Ufa, że odwzajemnimy Jego miłość i pójdziemy z Nim przez radosne, bolesne i chwalebne wydarzenia w życiu. 


wtorek, 21 grudnia 2021

Budujące spotkanie

Byłam w kościele, w kaplicy Adoracji Najświętszego Sakramentu. W ręce telefon z aplikacją  Modlitewnik. Gdy tak odmawiałam swoje codzienne modlitwy - wszedł do kaplicy mężczyzna w podeszłym wieku. Pobożnie uklęknął przed Bogiem, zajął miejsce na klęczniku i wyjął swój modlitewnik. Ten modlitewnik z pewnością był starszy ode mnie. Okładkę miał sklejaną ileś razy taśmą klejącą. Kartki pożółkłe, wyblakłe i w ogóle brakowało już rogów. Na każdej karteczce pięknie ręcznie napisana modlitwa, innym kolorem odznaczał się tytuł. Gdy pan przewrócił kolejną stronę i był tam obrazek Matki Bożej - uniósł "książeczkę" i Maryję ucałował z szacunkiem. Jestem pewna, że każdą z tych modlitw pan zna już na pamięć, ale miło popatrzeć na tekst i całą historię zawartą na kilkunastu stronach. Ten widok był bardzo budujący. 

Też mam taki mój własny modlitewnik, mały notes wypełniony wydrukowanymi modlitwami. Czasem nie wypada wyciągać telefonu, czasem wygodniej z książeczki. 




niedziela, 28 listopada 2021

Adwent

Kto chce dobrze przeżyć adwent ten musi podjąć konkretne działanie. I nie zrażać się po pierwszym potknięciu, że się raz nie udało (że jednak się zjadło czekoladę, że jednak raz się nie poszło na roraty, że raz się zapomniało odmówić 10-tkę różańca...) Każdy dzień adwentu jest dobrym dniem by zacząć przygotowania do Świąt. Nawet jeśli masz zaczynać 24 razy - zacznij. 



Idź na Adorację Najświętszego Sakramentu. 

Podejmij ten wysiłek, trud, wyrusz. Dla mnie to 100 m od domu więc chodzę tak często jak się da i gwarantuję Tobie, że to nie jest czas stracony. Idź, jedź... Poświęć swój czas, posiedź przed Obliczem Boga - możesz Go zasypać słowami, możesz Go prosić, błagać, przepraszać, dziękować Mu, uwielbiać Go, możesz nic nie mówić, możesz nic przy Nim nie myśleć - po prostu tam bądź. W jakiejkolwiek jesteś teraz sytuacji jeśli chodzi o relacje z Jezusem - jestem pewna, że On przywita Ciebie z uśmiechem i radością. Człowieku, wiem, że to utarty frazes, ale powtórzę - Jezus Ciebie kocha! Może za którymś razem to w sercu poczujesz. A jeśli już tego doświadczasz to - Bogu niech będą dzięki! 

Pomódl się za mnie i odezwij się do mnie z dobrym słowem.
Jeśli coś Ci na sercu leży też Cię wysłucham. 

poniedziałek, 25 października 2021

List do Ciebie - jesienne pozdrowienia

Witaj Przyjacielu,

za oknami piękna jesień. Pierwsze mrozy szczypią w nosy. Dzięki Bogu jesteśmy zdrowi. Dzieciom przypałętał się katar, ale już go opanowaliśmy i znów mogą chodzić do żłobka, przedszkola, szkoły...

16 sierpnia zdarzył się cud. Mój mąż, który na co dzień pracuje zdalnie tego dnia jechał do pracy podpisać dokumenty, a wracając dwupasmówką nagle dostrzegł samochód jadący pod prąd prosto na niego. Mąż wyhamował ze stówy do zera w momencie, ale kierowca z przeciwka nie hamował w ogóle. Zatrzymał się dopiero tuż przed maską naszego auta. Okazało się, że dziadek pomylił drogę. Był pewny, że jedzie dobrym pasem i liczył, że Krzysiek zjedzie na "swój" pas. Maryja wie, że mój mąż jest mi potrzebny. Ochroniła go przed śmiercią, kalectwem. Wszystko się dobrze skończyło. Dzień wcześniej zaczęłam Nowennę Pompejańską za samą siebie.

Znalazła mnie praca. Nie szukałam. Najmłodszy w żłobku, przeziębienia przed nami; z myślą, że zacznę pracować od przyszłego września po prostu nie szukałam. Spotkałam Panią dyrektor, a że się znamy i że mnie potrzebuje to się zgodziłam. Pracuję. Robię to, co lubię. Od razu też znalazła się druga placówka, gdzie też mogę uczyć. I jeśli bym tylko poszukała to miałabym dużo, dużo pracy. Poczekam jednak do września. Człowiek się uczy całe życie, a ja wyciągnęłam cenną lekcję życia po pracy na półtora etatu w szkołach. Są takie momenty, kiedy człowiek musi określić swoje priorytety. Maryja wie, co lubię i gdzie jestem potrzebna. Tam mnie wysyła. 

Wrocław, Skrzyńsko i Kęty w trzy weekendy.
O wyjeździe do Wrocławia możesz poczytać na moim blogu.
Gdy wróciłam z tej wyprawy, parę dni później zmarła moja kochana babcia. Miała 89 lat. Zmarła w godzinie Miłosierdzia Bożego z gromnicą w rękach, wodą święconą na łóżku i modlitwą córki - pielęgniarki siedzącej obok. Jej stan zdrowia bardzo się pogorszył. Jedynym sposobem "leczenia" były bardzo silne środki przeciwbólowe. Doczekała się babcia dobrej śmierci. Pogrzeb miała równie piękny. Mogłam tam być z moim bratem, mamą i córcią. Babcia od zawsze modliła się do Matki Boskiej Staroskrzyńskiej. Tam, w Skrzyńsku pożegnaliśmy ją, a po pogrzebie mogliśmy jechać do Radomia i załatwić sprawy notarialne, bo mama sprzedaje dom, działkę i las. Jeśli chcesz się zatrzymać w okolicach Przysuchy na dłużej to polecam Dwór Zbożenna. Tak nas Maryja pokierowała, że załatwiliśmy dużo więcej niż zaplanowaliśmy.
A do Kęt pojechałam na weekend we dwoje. Zostały dzieci ze swoją babcią w domu, a ja z mężem... Nie chcieliśmy jechać daleko, weekend to za krótko na długie wojaże. Jeśli chcesz spędzić miło czas w Kętach to hotel i restaurację mamy sprawdzone i polecamy :)

Z sukcesów chcę jeszcze wspomnieć o zbiórce starej biżuterii, starych telefonów, monet i banknotów. Klubowiczki z Fit Curves w Tychach zebrały co miały i wysłałam wszystko na cele misyjne. Przeczytaj więcej o misjach Sercanów i Zajrzyj jakie piękne rzeczy można kupić, by wesprzeć budowę studni w Czadzie.

Dużo planów przed nami. Oczywiście z przekonaniem, że człowiek planuje, a Pan Bóg kieruje. Na dziś kończę. Dodam tylko, że w każdym miejscu, gdzie mogę zatopić się w modlitwie to przypominam Bogu, o mojej rodzinie, naszych krewnych, przyjaciołach i znajomych z całymi rodzinami, i proszę o Boże błogosławieństwo dla wszystkich.

Pozdrawiam Cię serdecznie

Agata









wtorek, 28 września 2021

Wrocław - babski weekend

Spędziłam cudowny weekend we Wrocławiu. 

Był cudowny, bo 

1. byłam w dobrym towarzystwie - z bliskimi mi kobietami, bez dzieci i bez troski o dzieci, bo Mąż się nimi fantastycznie zajmuje,

2. hotelik Akira zaspokoił moje potrzeby jeśli chodzi o wygodę i dobre śniadania,

3. pogoda nam sprzyjała,

4. zwiedziłyśmy prawie wszystko co było w planach, a to czego się nie udało nie było powodem zawodu - po prostu zostanie na następną okazję,

5. pierożki dim sum w Umami były dobrym wyborem, podobnie jak ryż klasyczny z tofu w Dim Sum Garden i słodki truskawkowy koktajl w Coctail Barze Max.

Dziękuję wszystkim, dzięki którym ten wyjazd mógł się odbyć.
Dziękuję tym, którzy mnie wsparli uśmiechem, modlitwą i dobrym słowem. 
Akumulatory naładowane. Dam radę być Agatą, żoną, mamą, córką, siostrą, przyjacielem, katechetką... Dam radę. 









niedziela, 22 sierpnia 2021

Owoce modlitwy

A ja będę się powtarzać. Bo tu już takie naturalne i nikogo to nie dziwi, że odmawiam kolejną Nowennę Pompejańską w tym roku. Także przed Tobą kolejny wpis o owocach modlitwy.

Na początku lutego zrodził się pomysł, aby objąć Nowenną Pompejańską zmarłych przodków mojego męża. Mieszkamy w domu, który dostał od swojej babci. Dobrze nam się tu mieszka. Pomyślałam, że taką modlitwą mogę za to w jakiś sposób podziękować. Zaraz po Pompejance za zmarłych odmówiłam drugą, za konkretne rodziny o zdrowie i wszelkie potrzebne łaski. Cuda małe i duże działy się w naszych domach. Cuda takie codzienne, że ktoś powie, że to zwykłe szczęście, że nic nadzwyczajnego. Może i tak, ale ze wszystkim sobie poradziliśmy świetnie i wszystko się dobrze układało. A przecież bez Bożego pozwolenia rano oczu nie otworzysz. Zatem za Boże łaski w naszych rodzinach - Bogu niech będą d z i ę k i!

Od razu po zakończeniu tej modlitwy odmawiałam trzecią Nowennę, za dzieci. I wiecie? Warto było. Jedna dziewczynka ma coraz lepsze wyniki badań, coraz lepiej się rozwija. Druga dziewczynka cudem uniknęła potrącenia, bo kierowca zdążył zahamować, gdy ta wbiegła przed maskę samochodu. Chłopiec pomyślnie przeszedł zabieg chirurgiczny. Uczniowie mogli wrócić do szkół. Pełnoletnie już dziecko kupiło wymarzony samochód i zaczęło nowy związek. Wszelkie trudności od razu mają swoje rozwiązania.

Zaraz po Nowennie za dzieci odmówiłam Nowennę za małżeństwa. Wypisałam całą długą listę par spośród krewnych, przyjaciół i znajomych, a sama intencja też jest mega rozbudowana. Każda para ma inne potrzeby i pragnienia. Jedni starają się o potomstwo, inni starają się nie mieć więcej dzieci. A każde małżeństwo potrzebuje boskiego seksu. Jedni mają mnóstwo wydatków, inni potrzebują więcej czasu dla siebie, jeszcze inni szukają wspólnego języka... Maryja wie co komu potrzebne więc właśnie o to prosiłam. Nie pytam jakie są owoce w tych omodlonych małżeństwach. To ich indywidualna sprawa do omówienia z Maryją. 
Wiem, że za chwilę mamy 12 rocznicę ślubu 
i mam w s p a n i a ł e g o Męża 
i super tatę dla naszych dzieci!

Dużo było tych Zdrowasiek za innych. To wszystko z miłości, przyjaźni, troski... A teraz pora "egoistycznie" modlić się za samą siebie. Także obecną Pompejankę odmawiam za siebie samą. Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki uczył, że trzeba siebie mieć, żeby siebie dać. Więc teraz jest mój czas.

Towarzyszą mi ostatnio trzej mężczyźni: sługa Boży Wenanty Katarzyniec, św. Antoni Padewski i św. Józef. Do każdego z nich mam swoje sprawy i jeszcze kiedyś o nich napiszę jak pięknie mi pomogli.

Mamy za sobą dwa udane wyjazdy - nad morze i pod Lublin. Trochę czasu spędziłam też w Rybniku. Mam za sobą pielgrzymki 
do Sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej w Koszalinie, 
Sanktuarium Krwi Chrystusa w Częstochowie, 
na Jasną Górę, 
do Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gidlach, 
do Bazyliki Świętego Antoniego w Rybniku.

Każdy odwiedza miejsca wg tego co lubi. Ja - katechetka jeżdżę po miejscach świętych i modlę się za rodzinę, krewnych, przyjaciół i znajomych z całymi rodzinami. Intencji jest zawsze dużo. Znajdź chwilę na modlitwę i podziękuj Bogu za wszystko co masz, za wszystko co na Ciebie dopuścił. I ufaj, że On z tego wszystkiego wyprowadzi jeszcze większe dobro. 

czwartek, 8 kwietnia 2021

Alleluja! On żyje!

Jezus żyje!

Wiem, oklepany tekst i możliwe, że już nikogo nie rusza. 

Dla mnie to oznacza, że wszystko będzie dobrze. Mija w tym roku 20 lat odkąd podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu oddałam Jezusowi wszystko. Całkowicie, dobrowolnie... I w ciągu tych 20 lat wiele się działo. W tych dobrych, cudownych i pięknych momentach - wiedziałam Komu za to wszystko dziękować. W tych trudnych, ciężkich i tragicznych chwilach - wiedziałam do Kogo iść po pomoc. Nawet, gdy moich usilnych próśb Bóg nie spełniał po mojemu - trzymałam się Go kurczowo, a On przemieniał moje podejście do tematu. Pokazywał mi, że inaczej będzie lepiej. 

Życie, które znamy jest drogą, ma swój początek i kiedyś się skończy. Idąc z Jezusem mogę mieć nadzieję, że przez tajemnice mojego życia, te radosne, bolesne i chwalebne dotrę do miejsca, gdzie Maryja nosi na głowie koronę. Póki co to idę z Maryją Mamą Jezusa za rękę przed siebie. Odmawiam różaniec. I praktycznie codziennie dziękuję za to, co mam, bo mam bardzo wiele. Najlepszy Mąż na świecie kładzie teraz gładź w naszym przedpokoju. Najstarszy nasz syn odpoczywa po zdalnych lekcjach, córcia nasz jedyna bawi się w salonie, a najmłodszy - śpi. Mamy dach nad głową, auto w garażu, jesteśmy zdrowi i mamy grono wspaniałych ludzi, z którymi możemy się spotykać, rozmawiać, rozwijać, wspierać się wzajemnie... 

Na własnej skórze doświadczyłam mocy modlitwy różańcowej. Pisałam o tym wiele razy.

Zaprosiłam do mojego życia Boga. Nie żałuję. Przeciwnie - polecam. Zadbaj o swoją piękną, nieśmiertelną duszę. Poproś Jezusa o miłosierdzie dla Ciebie, a On okaże Ci swą łaskę. Przebaczy KAŻDY Twój grzech i nie będzie Ci robił wyrzutów. Przebaczy i przytuli Cię do serca, a Ty poczujesz Jego miłość. Ja jestem kochana. Ja to czuję, ja to wiem. Jestem taką szczęściarą. Ale nie może być inaczej jeśli się wierzy w Boga i Bogu. 

W pierwszą niedzielę po Wielkanocy mamy Niedzielę Bożego Miłosierdzia. To czas ogromnych łask dla grzeszników. Nie skupiaj się na tym jak paskudnie nagrzeszyłeś. Po prostu się wyspowiadaj. Boże Miłosierdzie o wiele większe jest niż grzechy całej ludzkości. I to Boże Miłosierdzie jest właśnie dla CIEBIE. Poproś o nie i przyjmij je. Twoje życie może być wysokiej jakości wyłącznie z Bogiem, bo bez niego choćby wyglądało wszystko prześlicznie - będzie puste w środku i tylko pozornie idealne. 

Otwórz serce na Boga! I żyj pełną parą! Nawet jeśli Twój świat leży teraz w gruzach lub wszystko wskazuje na to, że zaraz w nich legnie - nasz Bóg jest wielki! Do Niego należy zawsze ostatnie słowo. A On Cię kocha ponad własne życie. 

Jezus żyje! Alleluja! 

wtorek, 22 grudnia 2020

Boże Narodzenie 2020

Święta idą. 
Już prawie są. 
Oby nie zabrakło podczas tych Świąt 
najważniejszych osób 
- Świętej Rodziny z Jezusem w mym sercu. 

Można przyjąć Komunię Świętą duchowo, 
ale nie można się duchowo wyspowiadać. 
Spowiedź  m u s i  być księdzu do ucha, 
aby Jezus rzeczywiście mógł mi przebaczyć. 
No to jest jeszcze trochę czasu i możliwości, 
by nawet w czasie pandemii się wyspowiadać.

Boże kochany, zachowaj w zdrowiu 
wszystkich, których dziś spotkam, 
wszystkich bliskich memu sercu, 
moją rodzinę i mnie. 
Dopomóż nam wszystkim przeżyć Święta 
w stanie łaski uświęcającej. Amen.

niedziela, 11 października 2020

Z poradnika jesiennego

No i mamy jesień. 
Gdy będzie niebo zachmurzone wypatruj między chmurami dziur 
i spójrz, jak piękne odcienie niebieskiego są ponad nimi. 
Nie rozpaczaj, że drzewa takie ogołocone, 
tylko naciesz oczy kolorowym dywanem z liści.
Dobrze, że czasem jest deszczowo. 
Nawet jeśli ten czas trwa tydzień czy dwa. 
Zamiast popadać w depresję - rozejrzyj się, 
ile masz powodów do radości pomijając pogodę. 

Idź na mszę świętą w tygodniu. Może tam "poczujesz" moc modlitwy?
Wstąp do kościoła na adorację Najświętszego Sakramentu. 
Przykładowo w Tychach w Marii Magdalenie. 
Nie bój się różańca. 
Zawsze znajdziesz długą listę wymówek. 
Zamiast nich, weź koraliki do ręki 
i odmów chociaż część. 
To jak krótki SMS. 
Niby nic, a tak bardzo cieszy. 

No weź, pogadaj z Mamą przez różaniec!
Zaufaj mi. To nie jest strata czasu. 

Wspomóż potrzebujących. Sam zdecyduj kogo i jak. 
Czy to będą chorzy, czy misjonarze, 
czy sąsiadka z bloku obok, czy zwierzęta w schronisku... 
Wybierz kogoś, komu możesz pomagać "po cichu" i bez rozgłosu. 
Owszem - zachęcaj innych by też pomagali, ale nie bądź przy tym bucem: 
"Bo ja jestem taki super - dałem milion na ich zupę!" 

Oglądaj dobre filmy. Dobre - budujące, rozwijające. 
Pooglądaj świadectwa wiary, 
poczytaj jakich cudów doświadczyli inni. 
Poznaj życiorysy świętych. 
Otaczaj się tym co dobre. 
Gdzie dokładasz - tam się pali. 
Którego potwora karmisz - ten rośnie. 
Co siejesz - tego owoce zbierzesz. 
Jesień to dobry czas by coś zasiać. 
Zasiej już teraz coś dobrego w Twoim sercu. 

sobota, 4 lipca 2020

Pokój dziecięcy

Kto jest cierpliwy będzie miał co zechce. Ja chcę jeszcze wiele, ale póki co należą się wielkie podziękowania dla trzech mężczyzn. Dla naszego elektryka Heńka z rodziny, dla mojego Męża i dla naszego stolarza. Heniek i Krzysiek zajęli się kablami i ścianami, a Pan Janusz Grzesica umeblował nam ostatni pokój. 
Dziękuję
Dziękuję
Dziękuję 




sobota, 16 maja 2020

(Nie)wysłuchana modlitwa

Od pewnego czasu mam taką jedną wiodącą, gorącą intencję i modlę się o coś po ludzku niemożliwego. I wciąż tego nie mam choć używam wszelkich możliwych dla mnie sposobów by uprosić ten cud. A tu nic. I mogę się trochę na Boga pozłościć: "Czemu nie mam tego czego tak usilnie chcę?!" To czego chcę ma ubogacać, przynosić bardzo dobre owoce, ma prowadzić do dobrego itd. A wciąż moje modlitwy nic nie "działają". 
I w takich momentach największych zapytań "Dlaczego?!" Stoi przy mnie Alicja i o coś prosi, a ja jej tłumaczę, że nie można, że nie teraz i daję milion argumentów dlaczego nie. Następnie zerkam na Artura i też muszę mu tłumaczyć, że pewnych rzeczy po prostu nie wolno, są niebezpieczne i tak się nie robi. Jako mama jestem odpowiedzialna za dzieciaki więc nie mogę pozwolić im na pewne rzeczy. Bóg jako ten, który nas stworzył i kocha bezgranicznie również się o nas troszczy. Czasem dobre chęci i wiara, że coś będzie miało dobre owoce to zbyt mało. Bóg wie i widzi więcej. Jak ja oczekuję zaufania od dzieci, że coś im zaszkodzi, a nie posłuży tak i Bogu muszę zaufać, że skoro tego nie mam to jest milion argumentów, dlaczego.
Nie oznacza to, że zaprzestanę prosić, o nie. Czas mija więc może okoliczności się zmienią i "dorośniemy" do tego cudu tak jak dzieci dorastają do obsługi nożyczek, zapałek czy wsadzania wtyczek do kontaktów... 
Bóg zawsze słyszy każdą modlitwę. Nie na wszystko jednak może się zgodzić. 

niedziela, 15 marca 2020

Dziś Twój dom zamienia się w kaplicę kościelną jeśli przez media "idziesz" na mszę świętą.

W moim parafialnym kościele jest kaplica dla rodziców z dziećmi. Często tam bywam z najmłodszym. Od prezbiterium i ołtarza dzielą nas tylko przeszklone drzwi.
Dziś domy stają się takimi kaplicami. Przez ekran patrzysz na ołtarz, przez głośnik słyszysz całą mszę. Ksiądz z Komunią nie podejdzie, ale czyste serca Jezus wypełni swoją obecnością.
I podobnie jak w kościele, możesz mszy wysłuchać, a możesz w niej aktywnie uczestniczyć.
Przygotuj w domu "ołtarzyk", który będzie skupiać Twą uwagę na modlitwie. Pozbądź się wszystkiego co może rozpraszać. Na mszy stój, siedź i uklęknij kiedy trzeba. Śpiewaj, odpowiadaj, módl się. Wierz.
Jeszcze jedno w tym jest piękne. Możesz być w kaplicy, tego kościoła, który sam wybierzesz.
Bardzo ważne jest to, aby wybrać mszę transmitowaną na żywo. Nie da się uczestniczyć w mszy, która jest odtwarzana z nagrania, bo ona już była.

środa, 4 marca 2020

Czego się boisz? Prz 3,5-6


Z całego serca Bogu zaufaj,
nie polegaj na swoim rozsądku,
myśl o Nim na każdej drodze,
a On twe ścieżki wyrówna.


poniedziałek, 10 lutego 2020

Jałmużna

Kochani,
zbliżają się moje urodziny. Facebook proponuje, bym z tej okazji "zorganizowała" zbiórkę pieniędzy na szczytny cel i podpowiada jakie są możliwości. A ja nie chcę ładować kasy w fb. Jeśli macie "wolne" złotówki i możecie je komuś oddać tak po prostu to ja wiem, kto ich potrzebuje bardzo mocno, bo ledwo wiąże koniec z końcem, a pracować nie ma jak z powodu choroby. Znam taką Żebraczkę potrzebującą jałmużny.
Jeśli chcesz pomóc, finansowo wspomóc bez rozgłosu napisz do mnie e-mail, podam Ci szczegóły.
agadea.ag[at]gmail.com
A jeśli nie możesz lub nie chcesz oddać swych pieniędzy obcym to możesz wspomóc modlitwą o uzdrowienie i dobrą pracę.

Boże Ojcze proszę Cię o łaskę cudownego uzdrowienia Natalii i o dobrą pracę dla niej, aby mogła spokojnie się utrzymać i cieszyć się życiem; w Imię Jezusa Chrystusa, Syna Twojego. Amen.
Jezu Miłosierny w Twoich Ranach jest nasze zdrowie. Uzdrów, proszę, Natalię. Amen. 

Woda gasi płonący ogień, a jałmużna gładzi grzechy Syr 3,30

wtorek, 28 stycznia 2020

Jak odmawiać różaniec. Instrukcja obsługi różańca.

1. Weź koraliki różańca do ręki. Pobaw się nimi. No, co? Lepiej przed modlitwą niż w trakcie.

2. Obmyśl strategię.
W którą stronę będziesz obracać sznurek różańca? Jak będziesz trzymać koralik, na którym akurat odmawiasz Zdrowaśkę? Ja dopiero niedawno zwróciłam na to uwagę. A czasem myliłam się w tej modlitwie tylko dlatego, że podczas rozkojarzeń nagle zmieniałam kierunek przesuwania palcami koralików lub po prostu zmieniając miejsce trzymania koralika wychodziło mi zbyt mało lub zbyt dużo tych Zdrowasiek. Zdecydowałam w końcu, że sznurek zawsze będę przesuwać odwrotnie do wskazówek zegara, a właściwy koralik, na którym się w danym momencie modlę trzymam "za" kuleczką (trzymając różaniec w prawej ręce). Ta strategia pomaga mi zachować spójność nawet jeśli przekładam różaniec z ręki do ręki. Wtedy tylko pilnuję, by go nie obrócić i nadal lewą ręką przesuwać koraliki odwrotnie do wskazówek zegara. Spróbuj na sucho. Potrzymaj paciorki.
Wybierz wygodny różaniec. Poza wyglądem zewnętrznym, sentymentem czy pochodzeniem różańca liczy się to czy jest wygodny. Jeśli masz duże dłonie i dostaniesz różaniec z maleńkimi koralikami to szybciej się zirytujesz niż dokończysz pierwszą dziesiątkę. I odwrotnie, jeśli koraliki są zbyt duże - też może to być powodem rozproszeń. W jednym przepięknym różańcu przeszkadzał mi zbyt duży krzyżyk. Dlatego go nie używam.
Jeśli nie masz różańca - masz palce. Jeśli chcesz odmawiać różańcowe Zdrowaśki na palcach to zdecyduj najpierw jak będziesz odliczać. Ja zawsze zaczynam kciukiem prawej ręki. W chwilach rozproszeń palce automatycznie ułatwią dojście do tego, w którą stronę ruszyć dalej i ile do końca dziesiątki. Wyuczysz się jeśli będziesz używać tej metody z głową.

Ten różaniec mam ze Sklepu z misją. Kupując tam pomożesz wybudować kolejną studnię w Czadzie.

3. Przygotuj rozważania.
Nie musisz ich wymyślać. Poszukaj ich w internecie, książeczkach, skarbczykach etc. Mogą być długie lub krótkie. Szczegółowe lub pobieżne. Rozważania mają na celu przenieść Cię w czasy i miejsca odległe, do ziemskiego życia Maryi i Jezusa. Włącz wyobraźnię. Wyobraź sobie, że podczas każdej tajemnicy jesteś z Maryją i Jezusem. Możesz być i robić tam co chcesz. Po prostu bądź tam towarzyszem ich życia. Zobaczysz wtedy jak niesamowicie Twoje obecne życie łączy się i wiąże z tamtymi wydarzeniami. Różaniec wcale nie jest nudny, bo to Twoje życie się zmienia i w odniesieniu do tych tajemnic różańca zawsze można odkryć coś nowego i cennego.
Jeśli nie umiesz się przenieść w wyobraźni w zamierzchłe czasy - myśl o tym co mówisz powtarzając regułki modlitwy.
Nie przejmuj się rozproszeniami. One się będą pojawiać co jakiś czas. Czasem sam Bóg Ci coś podszepnie "nie na temat" podczas różańca. Jeśli rozproszenia są zbyt natarczywe - poproś o pomoc Ducha Świętego. "Duchu Święty, pomóż mi dobrze odmówić różaniec" i nie zatrzymuj się, módl się dalej. Oczywiście na taką modlitwę też muszą być odpowiednie warunki i czas. Jeśli chcesz się modlić na reklamach podczas filmu w tv to chociaż wycisz głos i wzrok przenieś na krzyżyk z różańca. Jeśli chcesz odmawiać go podczas jazdy autem to lepiej włącz nagranie modlitwy różańcowej, abyś nie musiał przesuwać koralików w palcach. Nagranie pomoże Ci we właściwym momencie zakończyć Zdrowaśki i przejść do pojedynczego koralika...

4. Gotowy? Różaniec jest? Rozważania są? No to start!
www.sklepzmisja.pl 

Krzyżyk:

Zrób znak krzyża świętego i ofiaruj Maryi intencję.
W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca Świętego. Proszę o łaskę....
Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego...

Pierwszy pojedynczy paciorek:
Ojcze nasz...

Trzy razy Zdrowaś Maryjo... o wiarę, nadzieję i miłość.

Drugi pojedynczy i kolejne pojedyncze koraliki:

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu...
O mój Jezu, odpuść nam nasze winy, broń od ognia piekielnego...
Tajemnica ....... [rozważanie]
Ojcze nasz...

10 razy Zdrowaś Maryjo...

Różaniec kończymy modlitwą Pod Twoją obronę...

5. Jeśli cały różaniec to zbyt wiele - odmów jedną dziesiątkę. Ona też ma moc! Jak? Zaczynasz po prostu od pojedynczego koralika.

Tajemnica ....... [rozważanie]
Ojcze nasz...
O mój Jezu, odpuść nam nasze winy, broń od ognia piekielnego...
10 razy Zdrowaś Maryjo...
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu...
Tyle :) Amen.

Poczytaj też o Nowennie Pompejańskiej



poniedziałek, 23 grudnia 2019

Dziękuję

 Nowennę Pompejańską
 Pana Janusza, który zrobił nam mebelki przed świętami
 Błogosławieństwo w drodze do szkoły
 i do przedszkola
 to, że mnie kochasz
 że obdarowujesz mnie obficie 
 moją wspaniałą rodzinkę

sobota, 19 października 2019

Miłość jest w y m a g a j ą c a

Na moim facebookowym profilu zrobiło się gorąco, gdy umieszczając zdjęcie pięknej jesieni dodałam coś od siebie, coś o Halloween. 
Napisałam tak:
Kto się w Halloween zabawia tego duszy Bóg nie zbawia. Bóg szanuje czego pragniesz. Chcesz straszydła? To przepadniesz.
Życie swe zatraca kto się wśród Świętych nie obraca.

Posypały się komentarze. Nie będę tam dyskutować ze znajomymi, których od wielu, wielu lat nie widziałam, nie rozmawiałam... Tym bardziej, że niektórzy żyjąc daleko ode mnie wiedzą nawet, co robią moje dzieci. Ciekawe skąd. Temat dlaczego nie świętować i nie obchodzić Halloween nie jest w ogóle tematem do dyskusji. Albo wierzysz w Boga i jesteś Mu wierny, albo nie wierzysz i hulaj dusza.

Niektórzy "wierzą w Boga, ale nie do przesady". Pozwalają dzieciom na zabawy w przebieranki i wypuszczają w świat żebrać o cukierki, grożąc psikusami w razie nie poczęstowania. Są tacy, którzy porównują takie przebieranki - wyłudzanki do kolędowania. Przecież też dzieci się przebierają i dostają różne datki - słodycze, a nawet pieniądze...
Jaka jest różnica? Prosta. Straszydło żąda ode mnie słodyczy pod groźbą zrobienia mi czegoś na złość. Kolędnik przynosi mi dobre wieści, że narodził się Zbawiciel, ktoś kto przyniesie mi wolność, pokój, ktoś kto ogarnie cały ciężar mojego życia i pomoże mi odczuć ulgę, przyniesie radość. Na Śląsku popularna jest akcja Kolędników Misyjnych. Całkowity dochód z tych akcji - przebieranek przeznaczony jest na misje. Na głoszenie Miłości naszego Boga, tym, którzy Go nie znają. Kolędnicy idą tylko do tych domów, rodzin gdzie zostaną wcześniej zaproszeni.

Dlaczego pozwalacie sobie na bylejakość, a potem narzekacie, że macie byle co?
Jeśli ktoś mówi, że wierzy w Boga to niech wierzy pełną parą! Niech Go pozna, żyje z Nim na co dzień, niechaj Go pokocha! Ludzie kochani! 

Takie teksty, że wierzysz w Boga, ale nie widzisz nic złego w zabawie w Halloween kojarzą mi się tylko z postawą żony lub męża, który ślubuje swej najdroższej osobie, miłość, wierność, uczciwość małżeńską i obecność w jej życiu aż do śmierci, ALE będzie raz w roku chodzić na randki z kimś innym. Bóg pragnie Ciebie na wyłączność. Mąż / żona pragnie współmałżonka na wyłączność. A przynajmniej takie jest założenie kiedy dwoje ludzi bierze ślub kościelny. Tak, wiem, że randki są przecież takie super, flirty są takie ekscytujące. Randkuj i flirtuj ze swoim Współmałżonkiem. Wiem z doświadczenia, że po 10 latach od ślubu - randki i flirty z Mężem są równie super i ekscytujące jak przed ślubem. Trzeba się tylko wysilić i coś dobrego zorganizować. 

Przestrzega Cię Bóg - unikaj wszystkiego co ma chociaż pozór zła. Jako rodzic - Ty odpowiadasz za swoje dzieci. Jestem pewna, że nigdy, przenigdy nie powierzysz swej pociechy pod opiekę osobie, która krzywdzi innych świadomie i dobrowolnie. Dlaczego zatem pozwalasz dziecku bawić się na podwórku samego Diabła? Ciekawe, czy te rodziny, w których w jakikolwiek sposób obchodzi się Halloween chodzą co niedzielę na mszę świętą i przyjmują Komunię. Ile razy w tych rodzinach odmawia się różaniec. 

Oświadczam, że moje dzieci nigdy nie brały udziału w żadnych zabawach haloweenowych. Gdy pojawia się ten temat w przedszkolu, w bajkach, w zabawach z innymi zawsze im tłumaczę, że takie zabawy nie prowadzą do niczego dobrego chociaż wyglądają zachęcająco. One się nie podobają Jezusowi, ranią Go. Jezus jest najlepszym Przyjacielem naszej rodziny i nie chcemy Mu robić przykrości. To, że większość ludzi coś robi nie oznacza, że robią dobrze. I patrzymy w tym na siebie, nie oceniając innych. Chcesz - baw się, świętuj Halloween i miej milion powodów dlaczego to będziesz robić. Nie oczekuj jednak od Boga, że tuż przed śmiercią pozwoli się Tobie nawrócić i przeprosić za całe życiowe zło. Świętość musi się zacząć za życia. Planowanie zła z nadzieją, że Bóg to później wybaczy, bo musi, jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Jest grzechem niewybaczalnym. Potraktuj Boga poważnie. Jako Osobę. Jako tego, który jest Miłością, ale i Sprawiedliwością. Miłosierdzie Jego jest ogromne, jednak wymagające. 
Kto się w Halloween zabawia tego duszy Bóg nie zbawia. Bóg szanuje czego pragniesz. Chcesz straszydła? To przepadniesz.
Bóg bez Ciebie Cię nie zbawi. 

Tyle w tym temacie ode mnie.