piątek, 27 sierpnia 2010

O naszym remoncie cz.9.

We wtorek sprawdziliśmy efekty remontowe... i zapłaciliśmy za robotę.
Zabrakło 7 płytek do kuchni... jak je dostarczą to firma je doklei. Jeszcze nie pociągli halogenów w kuchni - to też mają zrobić, gdy będą kafelkować... Jeśli chodzi o wymianę drzwi to.. futryny są, ale skrzydła drzwiowe jeszcze oryginalnie zapakowane... Będą musieli je też zawiesić i sprawdzić czy dobrze te futryny zamontowali... Oby były dobrze! Bo już się dość nadenerwowałam przy płytkach w kuchni... :/ Niektóre szpary za szerokie, inne za wąskie... Jedne płytki "wpadły" inne gdzieś uciekały... I pan Adam - szef, który je kładł się nie pojawiał więc nie było możliwości mu powiedzieć w oczy, że ma to poprawić... W końcu panu Adamowi - drugiemu, dałam jasno do zrozumienia, że mają to poprawić, zanim to zafuguje. No i poprawili szpary... jeszcze został problem listwy wykończeniowej, której przy kafelkowaniu pan Adam - drugi nie wkleił... doklejenie jej potem już nie wyszło tak jak powinno. Na dole jest idealnie, a na górze odstaje z jednej strony. Dodatkowo nad płytkami idzie wykończeniowy dekor typu cygaro. Gdyby listwa była dłuższa to byłoby ładnie wykończone, a tak? Wyszło jakieś dziwne coś... No ale już nie będą tego zmieniać. Już mam ich dość. Poza tym cygaro miało się kończyć tak, żeby nie wchodziło koło szafki wiszącej, a pan Adam nakleił je do samego końca ściany. Jak przywiozą mi meble i one się nie zmieszczą przez dekor to: wrrrr. Trzeba będzie je wykuć.
Mieli skończyć do 19 sierpnia całość... Pokazali, że kafelkować nie umieją i nie są terminowi. Jeden zaczyna, kto inny kończy przez to wychodzą niedomówienia. To był cud, ze na m podesłali pana Ryśka i łazienka jest perfect i w terminie. Kuchnia - duuuuużo prostsza i sobie z nią nie poradzili... Gdybym tylko wcześniej wiedziała jak się kafelkuje to sama bym lepiej te płytki położyła. Jeszcze nie przyjrzeliśmy się dokładnie podłodze w kuchni, bo jest przykryta kartonami, żeby jej nie porysowali... Ale to już się przyjrzę niebawem, bo będę musiała tam wysprzątać, żeby zamówić cykliniarza.

środa, 18 sierpnia 2010

O naszym remoncie. Cz.8.

Pan Paweł przysłał pana Adama. Razem z żoną przysłali nam pana Janka do wykonania remontu. Przez 2 tygodnie pan Janek mierzył ile rurek będzie potrzebował. Po czym po małych zakupach zniknął w piątek. W poniedziałek przyprowadzili pana Ryśka (ściągniętego na szybko przez internet), któremu dostała się najtrudniejsza robota. Trzy tygodnie zajęło mu pociągnięcie kanalizacji i prądu w kuchni i łazience oraz wykonanie całej łazienki. Łazienka jest gotowa i jest ok :) W czasie gdy pan Rysiek robił łazienkę pojawił się pan Adam i zaczął kłaść kafelki w kuchni. Nie dokończywszy roboty zniknął. Gdy pan Rysiek całkiem skończył łazienkę to dokończyć kuchnię przyszedł inny pan Adam z synem.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

O naszym remoncie. Cz.7.

Kuchnia:
Prawie wszystkie kafelki są już na ścianie. Trzeba jeszcze przykleić te brakujące wykafelkować podłogę. Tylko nie mogę znaleźć nigdzie zielonej fugi z Atlasu ;( Zostaje jeszcze sufit do zrobienia

Łazienka:
Już wykafelkowana. W sobotę w trójkę skręcaliśmy wannę przez 7 godzin. Dziś gazownik zamontował piec, a pan Rysiek wstawiał futrynę i wykańczał kafelkować nad nią. Zostaje do zrobienia podłoga i sufit; no i gniazdka kontaktowe.

Futryny do pokoi... stoją dwie i na oko wyglądają na krzywe. Zabrakło chłopakom pianki chyba i zamiast dokupić i skończyć robotę to zostawili wszystko i zniknęli. Jeszcze jedna futryna czeka na wstawienie.

piątek, 30 lipca 2010

O naszym remoncie. Cz.6.

Oto fotka stelaża z geberitu podstawionego tak, jak będzie zabudowany płytkami.
A to widok z naszej sypialni na przedpokój i łazienkę...
To nie jest cały gruz... jeszcze go przybyło, ale jutro mają go zabrać.
"Fartuch" w kuchni - w miejsce skutego tynku przyjdą kafelki. 

Załatwiłam dziś dwie rzeczy.
1. Zadzwoniłam do producenta drzwi i futryn, które kupiliśmy w Liroyu i zapytałam czy jest możliwość zamówienia u nich jednej belki, żeby przywieźli/przysłali mi do domu. Pani powiedziała, że oni tego nie robią ze względu na zbyt wysokie koszty. Poleciła mi zamówić brakującą część w najbliższym Liroyu, więc jej wyjaśniłam: zamawiałam belkę 14 lipca i mam ją odebrać 21 sierpnia, a ja ją potrzebują na JUŻ. Pani jak dowiedziała się w którym to mieście to powiedziała mi, że oni tam w każdą środę wiozą towar i sprawdziła, że mają te belki na stanie więc jeśli Liroy złoży zamówienie to nie będzie żadnego problemu żeby tą belkę mi przywieźli do Liroya w najbliższą środę. Ucieszona i spokojniejsza pojechałam do Liroya. A tam pracownicy niewiele mogli zrobić - sprawdzają w systemie, sprawdzają na sklepie i belki nie ma... Poprosiłam o wezwanie kierownika. Pewna pani wyjaśniała mi, że terminy dostaw ustala producent i oni nic nie mogą poradzić. Powiedziałam o moim telefonie do producenta i o możliwości sprowadzenia belki w środę. Pani wykonała telefon do producenta i poprosiła o przysłanie belki na środę. Zamówienie przyjęte - jest szansa. Pani Agnieszce bardzo dziękuję za cierpliwość do mnie i telefon do producenta. Aż się popłakałam im w tym sklepie... Robotnicy chcą już kafelkować a tu futryny nie ma jak wstawić...
2. Przyjechał pan ze sklepu, a właściwie salonu - salonu kuchni i wymierzył całą kuchnię. Więc czekam tylko na dokładniejszy projekt i wycenę mebli. Trzeba je zamawiać szybko, żeby nie było potem jak z futryną.

środa, 28 lipca 2010

O naszym remoncie. Cz.5.

Rano zajęliśmy się przerobieniem rurek od kaloryfera w łazience, bo poprzedni fachowcy skutecznie utrudnili jakiekolwiek manewry - nie szło tych rurek ani rozkręcić, ani na nie nałożyć kafelek, ani wsunąć płytki pod te rurki... Więc wymyśliliśmy sposób na pozbycie się ich i potrzeba było wykuć trochę w tynku. Zanim jednak pan odpalił wiertło - zgasło nam światło w łazience, wyłączyło się radio - prąd szlag trafił. Sprawdzamy korki - bezpieczniki sprawne. Pytam u sąsiadów. Jeden z nich zadzwonił po elektryka. Ponad godzinę czekaliśmy na prąd. W tym czasie podgipsowaliśmy rurki do wody. A gdy naprawili prąd od razu wróciliśmy do grzejnika w łazience. Skończyliśmy o godzinie 11. Pracownik trochę zdenerwowany, bo mieliśmy o 10:00 oddać zgrzewarkę, zadzwonił do pani Ilony i dowiedział się, że ona po nią nie ma jaki przyjechać, bo zepsuło jej się auto.
Po zakończeniu z grzejnikiem i ogipsowaniu czego się dało pojechaliśmy po kable i puszki do pociągnięcia gniazdek w kuchni. Po tych zakupach i pociągnięciu kabla doszliśmy do pewnego problemiku - gdzie dokładnie w łazience zrobić kontakt. Przy tym wyniknął już dużo większy problem - licznik z wody jest dokładnie na wysokości stelaża z ubikacji i nie bardzo jest co z tym zrobić... Była już godzina 15:00. O godzinie 15:30 wpadłam na pomysł, że od 16:00 jest otwarta u nas administracja, a skoro mamy zgrzewarkę to da się licznik podnieść wyżej. Wystarczy, że pani z administracji przyjdzie, sprawdzi stan licznika przed przeróbką i po przeróbce i nie będzie problemu. Poczekaliśmy do 16:00 i po jakichś 15 minutach problem był rozwiązany - licznik podniesiony, woda w pionie odkręcona... Gdyby pani Ilona zabrała nam zgrzewarkę to... Nie wiem co.
To jednak nie koniec problemów i kombinowania. Stelaż się zmieścił, ale teraz licznik bardzo odstaje. Po maksymalnym przedłużeniu nóżek stelaża (czyli postawieniu stelaża jak najdalej od ściany) licznik ciągle jest za szeroki. Płytki przychodzą prawie bezpośrednio na stelaż. Licznik też ma być przykryty płytkami - tuż nad licznikiem będzie półka, a on jest za bardzo wysunięty. Jedyne sensowne rozwiązanie jakie znaleźliśmy to geberit zamontować pod lekkim kontem. Jedna śruba na jednej ścianie, druga śruba na drugiej ścianie. Wtedy półka nad spłuczką i licznikiem wyjdzie trójkątna, a całość się ładnie schowa. Zyskamy przez to ciut więcej miejsca przy umywalce. Zdjęcia wkrótce.

Za te pomysły i rozwiązania - dzięki Bogu!

wtorek, 27 lipca 2010

O naszym remoncie. Cz.4.

Dwa dni i instalacja wodno-kanalizacyjna pociągnięta i podniesiony kaloryfer w kuchni :) Prace wykonuje jeszcze inny pracownik. Przyszedł, pooglądał co jest i wziął się do pracy. :) A ja nie mogę się doczekać końca...

czwartek, 22 lipca 2010

O naszym remoncie. Cz.3.

W tym tygodniu następuje "zbiórka" materiałów potrzebnych do remontu. Mam wrażenie ze to trwa wieki... W samym mieszkaniu zmieniło się tylko to, ze została rozebrana ścianka i zebrane kafle z podłogi w kuchni.
I dotarły w końcu zakupy z Liroja Merlina...
W środę o 10:00 zadzwonił pewien pan, że już wyjeżdżają, ale brakuje kabiny bo w tej którą mieli dla nas są popękane szyby i muszą nam sprowadzić z Katowic. Pozostałe zakupy, z Mikołowa do Tychów wieźli przez... 2 godziny. W czwartek, dziś, miał pan rano dzwonić kiedy będzie kabina. O 11:00 zadzwonili: "Czy ta kabina może przyjechać przed godziną 15?? Bo my mamy strasznie dużo tych transportów na popołudnie i by nam zależało..." Moja odpowiedź: "No ja tu od rana na was czekam..." "Ok, bo my teraz czekamy na kierowcę i jak przyjedzie to od razu ładujemy towar do auta i kierowca będzie dzwonił." No to czekam... Czekam... CzekaMY... bo Eflu i Draco znowu przyszli do pomocy przy wnoszeniu... Doczekaliśmy się telefonu: "Może pani schodzić, ja za minutkę będę." Na klatce odbieram znowu telefon od kierowcy: "Mi się faktury pomyliły, ja jestem w Łaziskach i u pani będę za 20 minut.Przepraszam..." Był za pół godziny, tzn. o 13:15.
Nie mam ochoty więcej tam nic kupować. Miło z ich strony, że sami rozpoznali wadliwy towar i dostarczyli nowy (chociaż też trzeba go dokładnie sprawdzić, a na to sama nie miałam już czasu i ochoty), a nie wcisnęli kitu... Ale to czekanie?? I ten bałagan z futrynami... Ech :) Już się z tego śmieję po prostu :]
A jakie najbliższe plany remontowe?
Pociągnąć wodę, postawić ścianę między kuchnią a przedpokojem i podnieść grzejnik.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Grunwald 2010

Grunwald 2010

W piątkowy poranek, a dla niektórych w czwartek bardzo, bardzo późno w nocy... czyli o godzinie 5:45 wyjechaliśmy z domu, aby o 6:00 być na umówionym miejscu i razem z załogą drugiego auta wyruszyć w długą drogę. Pilotem wyprawy był Storm, z Natalią i Kariną. A pilotowanymi był kierowca Ardis z siostrą Gosią i ze mną.

Jechało się super. Z Tychów na Katowice trasą, szybciutko :) Pierwszy postój gdzieś na stacji. Storm wyrusza pierwszy a Ardis nie umie odpalić auta... Wiedzieliśmy co się dzieje...  Trzeba go na popych. Odpalił. Jedziemy :)

Dotarliśmy na Grunwald. Samochody ustawiają się w rządku żeby zapłacić za parking i pole namiotowe wiec my też stoimy w sznureczku. Pan ze służb porządkowych spojrzał na pasażerów samochodu i mówi: "12 zł za parking i jeszcze za namiot to będzie w sumie 57zł." Znaleźliśmy miejsce i rozbiliśmy namioty obok samochodu. Poszliśmy pozwiedzać co mają.

Znaleźliśmy miejsce walk rycerzy - turniej indywidualny, ale przez tłumy nie szło zbyt wiele dostrzec. Jedynie Ardis wspiął się na drewniany wysoki płot i porobił zdjęcia. Poszliśmy dalej. Widok ludzi ubranych w stroje średniowieczne i chodzących pomiędzy namiotami i sprzętami typowo średniowiecznymi robił duże wrażenie. Poszliśmy obejrzeć próbę inscenizacji bitwy. Smażyliśmy się na słońcu. Ale było ciekawie. Na wzgórzu lasek, obok lasku dwa domki ze słomianym dachem... a my mamy widok spomiędzy drzew i domków. Było ok do chwili gdy dokładnie przed nami zaparkował ambulans i już nic nie było widać...

Storm z Natalią i Kariną poszli w swoją stronę, a my zgadaliśmy się z Amu i spotkaliśmy się na pomniku. Około 22:00 rozsiedliśmy się wygodnie, żeby obejrzeć film kina plenerowego pt. "Krzyżacy". Było by wspaniale gdyby nie to, że tuż za plecami była muzyka średniowieczna, przy której ludzie tańczyli. W efekcie słyszałam co trzecie słowo z filmu. Potem, sen... Nie ma co narzekać :) Jedyny problem to taki że zmarzliśmy trochę, pod samymi kocami (jak się okazało w pt rano - nie mamy śpiworów w domu).

Sobota. Śniadanie i spacer - porozglądać się po okolicy. Bitwa zaplanowana była na godzinę 14:00. Ustaliliśmy wcześniej, że około godziny 12:00 pójdziemy zająć jakieś dobre miejsce na bitwę, ale o godzinie 10:00 już tłum ludzi siedział na kocach pod parasolkami i czekał w słońcu. Nie pozostało nam nic innego jak przyłączyć się i czekać. Przynieśliśmy koc, jedzenie, picie i czekaliśmy. O godzinie 13:00 zaczęli się rycerze zjeżdżać na pole bitwy i przygotowywać do całej bitwy. Ludzie siedzący z przodu, niżej zaczęli się podnosić i robić zdjęcia a z tyłu z góry huknął głos tłumu: "Sia-dać! Sia-dać! Sia-dać!" :) Siedziało się jak w amfiteatrze. Mieliśmy dobry widok na wszystko, pod warunkiem, że wszyscy siedzieli. Organizator przez głośniki podał komunikat, że bitwa zacznie się o godzinie 14:00 i ludzie mają siedzieć i złożyć parasole, żeby inni też widzieli.

Bitwa. Narrator opowiadał co się dzieje, a rycerze odgrywali sceny. Czasem nie mogłam się połapać gdzie co  jest ;) Ale kilka momentów zrobiło na mnie wrażenie. Przykładowo te zasłaniające nam w piątek domki ze słomianym dachem podpalili Krzyżacy. Ogień był wielki. Gdy cała słoma spłonęła strażacy, którzy byli na miejscu zaczęli gasić pożar. Gdy ugasili ogień - unosił się jeszcze jasny, gęsty dym. A gdy już się ulotnił - strażacy poczęstowali zimnym prysznicem ludzi siedzących w pobliżu. My tym razem siedzieliśmy dokładnie z drugiej strony... Widowiskowe było także samo starcie dwóch tysięcy "srebrnych głów" połyskujących na słońcu. Wydawało by się że jest ich tam strasznie dużo, a tu nagle kolejni rycerze stojący tuż przy widowni, na "komendę" narratora wyruszają do walki i jest jeszcze więcej wojowników. Niesamowite. Ta godzinna walka była tak ciekawa, że czas, jak "stał w miejscu przez te 4 godziny czekania, tak o tej 14:00 rozpędził się maksymalnie.

Po bitwie były oklaski na stojąco i ludzie zaczęli się rozchodzić. My także dotarliśmy do samochodu. Pozbieraliśmy namioty i popakowaliśmy wszystko do auta. Postanowiliśmy już jechać. Znaleźliśmy sznurek aut próbujących wyjechać na ulicę i ustawiliśmy się w nim. Auto ciągle nie odpalało i trzeba było go na popych odpalać. W ciągu 4 godzin przejechaliśmy 500 metrów i zaparkowaliśmy blisko ulicy. Uznaliśmy, ze pójdziemy coś zjeść i pochodzić jeszcze po polach. Organizatorom należy się nagana za dwa różne koncerty w takiej odległości od siebie, że stojąc przy Armii słychać: "Jesteś szalona! Mówię ci, zawsze nią byłaś..." Około 21:00 pojawił się chłodny wiatr i chmury zapowiadające, że za chwilę może lunąć deszcz. Poszliśmy szybko do aut. Korek już się rozładował trochę. Wyruszyliśmy.

Przez godzinkę jechało się dobrze i szybko. Po tej godzinie drugą godzinę staliśmy, bo dogoniliśmy nasz korek. Natalia szukała objazdów przez wsie, ale uznała, że będzie to bez sensu więc staliśmy. Ku naszemu zdziwieniu jak ruszyliśmy tak już korka nie było. Jak mijaliśmy stacje to trzy najbliższe były pełne samochodów.
Wyprzedziliśmy Storma. Ardisowi lepiej się jeździ nocą jak się coś dzieje na drodze, a nie trzyma się monotonnie jednych światełek kierowcy przed nami... No i w Sochaczewie zmyliły nas znaki. Chcieliśmy ominąć Warszawę, więc wjechaliśmy na centrum miasta. Zajechaliśmy na stację i zapytaliśmy jak dotrzeć do trasy... Wylądowaliśmy na trasie nr 2, zamiast 50. Zajechaliśmy aż do samej stolicy. Poinstruowani przez Natalię szukaliśmy trasy nr 8. Udało się. Oznaczenia w Warszawie i mały ruch na ulicach umożliwiły nam szybki przejazd po właściwych drogach :) W końcu była 2:00 w nocy ;) Jadąc sobie ósemką, napisałam smsa do Natalii, że już jesteśmy na dobrej drodze. Odpisała że oni też jadą ósemką, i że zrobią sobie godzinny postój. Jakie było nasze zdziwienie, jak zajechaliśmy na stację, a tam Storm odpoczywa :D My jechaliśmy dalej. Przed Radomskiem wjechaliśmy w burzę i deszcz. Potem już Częstochowa i Katowice i dom.

Wróciliśmy o 6:30. O 7:00 spaliśmy jak niemowlęta :)
Zdjęcia wkrótce :)

środa, 14 lipca 2010

O naszym remoncie. Cz.2.

Zakupy. Wchodzimy do sklepu gdzie do remontu mają "wszystko". Przyjechaliśmy po drzwi, bo w mieszkaniu już futryny zerwane i ścianki się sypią. Wybór taki, że trudno zdecydować. Nie patrzymy na ceny, ale też omijamy te najdroższe (chociaż jedne były idealne do naszego salonu... skrzydło kosztowało ponad 800zł. W sumie byliśmy gotowi je wziąć do chwili, gdy zobaczyliśmy cenę ościeżnicy, czyli futryny... drugie tyle co drzwi). Zdecydowaliśmy się ostatecznie na konkretne drzwi, zapisaliśmy czy prawe czy lewe. Wszystko super. To trwało około 40 minut. A potem czekaliśmy półtorej godziny na kogoś z obsługi. Nie chciało nam się tak sterczeć jak ciołki więc poszliśmy na dział łazienek. Wybraliśmy wannę, umywalkę z szafką, wc ze stelażem i spłuczką w zestawie... i podobnie jak na dziale z drzwiami stoimy i czekamy na pracownika sklepu... Załamka. Doczekaliśmy się. Złożyliśmy zamówienie i wracamy na drzwi. Znowu nikogo nie ma... W końcu pojawiła się pani w firmowym stroju sklepu, aby posłużyć nam pomocą. Pokazaliśmy jej jakie drzwi chcemy. Okazało się, że nie ma górnej belki ościeżnicy. Jak to jest możliwe, że nie ma?? Kto wykupił samą jedną część futryny?? Pani sprawdziła w komputerze i powiedziała, że w Żorskim sklepie mają 30 sztuk tego produktu, więc następnego dnia, czyli dziś jedziemy do Żor. Oczywiście też czekaliśmy... Tylko krócej. Pokazałam panu karteczkę na której wczoraj pani napisała co potrzebujemy. Pan przeczytał, po czym powiedział: "Nie mamy. Mamy inny kolor: taki albo taki, ale tej nie mamy." I zadowolony. A we mnie znowu zawrzało. "Niech mi pan powie co ja mam zrobić. Zamówiłam drzwi Z FUTRYNAMI i I NIE MA BELKI?! Mówią mi że macie je tutaj, a pan mówi że nie ma??" Pan mi tylko powiedział że muszę wrócić do Mikołowa i tam zamówić to czego brakuje. Oczekiwanie na realizację wynosi 4 tygodnie. Za 4 tygodnie to ja miałam mieć po remoncie. A nie dopiero montować drzwi!!! Wróciliśmy do Mikołowskiego sklepu. Okazało się, że 4 belki są! Brakuje tylko jednej... do łazienki :/ Zamówiliśmy i czekamy... ciekawe tylko jak pan Adam wykafelkuje łazienkę bez kompletnej futryny...
A na  łazience i kuchni zależy nam najbardziej... 

wtorek, 13 lipca 2010

O naszym remoncie. Cz.1.

Jakiś czas temu postanowiliśmy z mężem, że wyremontujemy nasze mieszkanie. Problem tylko był taki, że nie wiedzieliśmy jak się za to zabrać. Znalezienie ekipy remontowej wzięłam na siebie. Znalazłam na necie fajną stronkę, gdzie napisałam co chcę i tylko czekałam na oferty. Dostałam około 30 propozycji! Zaprosiliśmy jednego fachowca, aby pooglądał, doradził i wycenił koszt remontu, co też zrobił. Zaprosiliśmy drugiego pana w tym samym celu. Od razu skrytykował parę pomysłów pierwszego fachowca, wyjaśnił co jest nie tak i jakie proponuje rozwiązanie.. Kultura, obycie i zasób wiedzy, pana który przyszedł jako drugi zrobiła na nas duże wrażenie i uznaliśmy, że nie ma sensu dalej poszukiwać kolejnych fachowców. Kosztorys nie różnił się wiele od kosztorysu pierwszego pana wiec tym bardziej zgodziliśmy się aby nasz remont poprowadził Pan Paweł. :) 


Od czasu wstępnych ustaleń do podpisania umowy minęło trochę czasu. Pan Paweł w tym czasie wykonał projekt kuchni i kosztorys potrzebny do kredytu. Kiedy ja miałam głowę w skryptach i uczyłam się na egzaminy Pan Paweł już szykował się do naszego remontu dzwoniąc i pytając o różne szczegóły.
W dniu podpisania umowy Pan Paweł przyprowadził swojego pracownika Pana Adama, z którym podpisaliśmy papierek. Zanim jednak Pan Adam zacznie - musieliśmy się pozbyć starych drzwi i rozlatujących się mebli. Do tego także Pan Paweł przysłał nam swojego znajomego - Pana Jacka. Przyprowadził, przedstawił :) Pan Jacek w ciągu kilku godzin uprzątnął całe zbędne drewno i wywiózł, więc ja nie musiałam się o nic martwić :) Pełna kulturka i dobrze wykonana robota. 

Wielkie podziękowania należą się też wszystkim, którzy pomogli w wynoszeniu rzeczy i śmieci do piwnicy lub kosza :) (lud do domu, jeśli się komu co spodobało:)) Czyli dla: Asi, Marty, Draco i Elfu :) Przy czym Panowie to na prawdę odwalili kawał dobrej roboty :)



wtorek, 6 lipca 2010

u mnie

u mnie wszystko w porządku
krok po kroku
spełniają się marzenia 
tańczę i padam ze zmęczenia

u mnie świat zastyga w tym co nastąpi
a to co było odchodzi do albumu
aby kiedyś go otworzyć 
i łezkę wzruszenia uronić

u mnie teraz jest spokój
więc to jasny znak, 
że zbliża się jakiś 
niezidentyfikowany jeszcze chaos

u mnie nie ma niepokoju
u mnie jest nadzieja
i módl się alby mnie nie porzuciła
u mnie jeszcze kiedyś będzie bardzo potrzebna


wtorek, 15 czerwca 2010

Wehikuł czasu

Pięć lat. A pamiętam jeszcze ten stres i dylemat: pedagogika w Raciborzu czy teologia w Katowicach? Katowice miały na starcie większe szanse. 1.) Uniwersytet, a nie jakaś-tam- szkoła-wyższa 2.) Bliżej do chłopaka.

Rozmowa kwalifikacyjna była ogromnym stresem. Jakiś ksiądz poprowadził modlitwę dla czekających na tą rozmowę. Od razu zrobiło się lżej na sercu. Radość z przyjęcia na studia i wakacje. Pamiętne wakacje - zaręczyny.

Pierwszy rok. Początek. Kolejka do dziekanatu chyba po legitymacje i indeksy. Przede mną rozmawiają dwie dziewczyny. Jak się później okazało: Kasia M. i Ania J. Od drugiego semestru trzymam się z Kasią :) Akademik, na szczęście dla mnie spokojny, bo ja jestem spokojna.
Duma dziadka, który leżąc w szpitalu chwalił się: "A moja wnuczka, s t u d i u j e  t e o l o g i ę."
Wigilia studencka i to rozczarowanie: więcej na niej wykładowców znam niż studentów... I do tego telefon od mamy akurat, gdy z katedry szłam na tą wydziałową wigilię: "Dziadek zmarł." Pierwsza sesja i smak poprawek ^^
Opuszczenie wykładu - ciężkim grzechem, siedzenie w pierwszym rzędzie i skrupulatne notatki...

Rok drugi. Była nas już grupka 4 osobowa. Nadal wykłady obowiązkowe. Coraz więcej czasu spędzałam w Tychach. Praca niani na nocną zmianę. Narzeczony na drugim końcu Polski... Weekendy nad morzem... Pierwszy warunek. I stopniowe olewanie wykładów...

Rok trzeci i kwitnąca przyjaźń czwórki roztrzaskana jak sopel, co z wysokości spadł. Mieszkałam s a m a. Nowa się przyjaźń zawiązała. Narzeczony ciągle daleko. Wspólne plany na życie w nadmorskim świecie.
Ostatnie pożegnanie babci...

Rok czwarty. Narzeczony wraca na Śląsk - firma w której pracował się rozsypała. Mieszkanie pod jednym dachem i często niełatwa powściągliwość... Przygotowania do ślubu. Ogłoszona data na sierpień. Kwiecień bolesny i tragiczny maj - tata przebudził się dla Nieba... Ślub. Ale nie z przymusu! To wielka satysfakcja i duma; może nawet pycha? W każdym razie fajnie się patrzy na tych rozczarowanych ludzi, którzy byli przekonani ze wpadliśmy. A my - przeżyliśmy cudowny Pierwszy Raz w małżeństwie. :P

I rok piąty. (Jak widać - od trzeciego roku studia poszły gdzieś na bok.) Choroba męża. Już wyleczona :] Idea kalendarza. Idiotyczne kolokwia. Egzaminy. Problemy z lokatorem - pasożytem przez mądrych sąsiadów nazywanym biednym, pokrzywdzonym przez los borokiem. Sesja letnia zakończona. Tylko brakło czegoś do napisania magisterki. Indeks już złożony do dziekanatu. Można powiedzieć, że w a k a c j e. Ostatnie w życiu wakacje. Jak zazwyczaj ^^ pracowite, bo magisterka czeka na napisanie... I remont czeka na wykonanie... I przeprowadzka będzie i parapetówa :)

Pięć lat. Zleciało. Choć były trudne chwile i załamania - byli obok Przyjaciele. To nie tak, że przeszłam przez to wszystko sama.
Bardzo się zmieniłam przez ten czas. Dużo się działo. To co wypisałam to zaledwie namiastka chwil i wydarzeń. Studiami jestem rozczarowana, ale z drugiej strony dla siebie wyniosłam to, co chciałam. Cele, które sobie postawiłam stopniowo osiągam.

Dzięki Ci, Boże Ojcze za opiekę i łaskę ukończenia tych studiów bez iluśletniego poślizgu. Dzięki za tą wiedzę, którą zdobyłam, czasem aż łzami. Dzięki za te doświadczenia i za ludzi, którzy ubogacili mnie swoją osobą. Dziękuję za Przyjaciół zdobytych w tym czasie. Dzięki Ci Jezu, za pomoc w nauce, prowadzenie mnie Twoimi drogami miłości i szczęścia. Dzięki za te wszystkie egzaminy, na których dostałam pytania na które znałam odpowiedź. Wysłuchujesz Boże modlitwy zwykłego, szarego grzesznika. Dajesz się poznać jako pełnia Miłości i tą Miłość rozsiewasz oczekując owoców. Pięć lat. Dziękuję. Duchu Święty, Boże przyjdź do nas w darach, których potrzebujemy. Amen. 

niedziela, 13 czerwca 2010

Znaki Czasu

Była zimna, której mieliśmy serdecznie dosyć.
Przyszła wiosna i było: "No nareszcie!", ale
dostaliśmy jej nadmiar w postaci:
deszczu, deszczu i deszczu.

Chcieliśmy słońca.
Nadeszło słońce i
żar tropików. Znowu klęska.

Teraz burza taka, że spać nie daje.
A co się dziwisz?
Wali błyskawice gdzie popadnie
huczy grzmoci i bębni grochem o parapet.
Mamy darmową saunę.

A rano spotkałam Chrystusa.
Szedł do kogoś chorego.
Wyszeptałam "Szczęść Boże"
a On obdarzył mnie Pokojem.

W tych klęskach Bóg nas nie zostawia.
Nie czeka aż przyjdziemy sami.
On przychodzi.

Mówiliście: "Boże widzisz, a nie grzmisz!"
Grzmi!
"Nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię."
...
Brak Boga w sercu jest jak brak powietrza w tej saunie.
Człowiek się dusi.

Znaki Czasu

Była zimna, której mieliśmy serdecznie dosyć.
Przyszła wiosna i było: "No nareszcie!", ale
dostaliśmy jej nadmiar w postaci:
deszczu, deszczu i deszczu.

Chcieliśmy słońca.
Nadeszło słońce i
żar tropików. Znowu klęska.

Teraz burza taka, że spać nie daje.
A co się dziwisz?
Wali błyskawice gdzie popadnie
huczy grzmoci i bębni grochem o parapet.
Mamy darmową saunę.

A rano spotkałam Chrystusa.
Szedł do kogoś chorego.
Wyszeptałam "Szczęść Boże"
a On obdarzył mnie Pokojem.

W tych klęskach Bóg nas nie zostawia.
Nie czeka aż przyjdziemy sami.
On przychodzi.

Mówiliście: "Boże widzisz, a nie grzmisz!"
Grzmi!
"Nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię."
...
Brak Boga w sercu jest jak brak powietrza w tej saunie.
Człowiek się dusi.

piątek, 14 maja 2010

Entliczek pentliczek myśli zbiorniczek

Dominikanin średniowieczny posługiwał się dwoma mieczami jedna ręką. Na przemian oczywiście. W walce z ludźmi używał srebrnego, ciężkiego miesza, którym potrafił zabić. W walce ze złem, z szatanem - walczył drugim mieczem - modlitwą różańcową. 


Dzisiaj nie wyciągamy miecza, aby kogoś zabić - inne czasy, inna kultura... 
Dziś zabija się relacje z ludźmi własnym egoizmem i brakiem kompromisów. Zabija się słowem, obojętnością. Pochwa na miecz współczesnego człowieka jest bardzo pojemna na różne bronie zadające cierpienie drugiemu. 
I to do niej najchętniej się sięga. 


"Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali jak Ja was umiłowałem" - powiedział Chrystus DWA TYSIĄCE LAT TEMU. Czyli dla nas to przykazanie jest już... archaiczne. Ale jednak ciągle aktualne, a chyba zapomniane... Zamiast sięgać do pochwy po broń przeciwko drugiemu - tą pochwę opróżnijmy. Broń zastąpmy kwiatami. Jedyną bronią niechaj będzie różaniec. Więcej osiągniemy wręczając drugiemu kwiat niż okładając go biczem swojego egoizmu i zaborczości. 


Skarbiec. Skrzynia skarbów. Bogactwo. Pierwsze skojarzenie? Pieniądze, złoto, stare, cenne przedmioty... I chęć posiadania wszystkiego na co ma się ochotę. 
Moim skarbem są relacje z ludźmi. Moje bogactwo to właśnie te osoby. Oczywiście, że chcę to bogactwo posiadać. 
Bo na nic mi pieniądze i luksusy jeśli będę z tym wszystkim SAMA. 


Przechodzę aktualnie operację plastyczną sumienia u doktora Jezusa Chrystusa. Więc dużo różnych rzeczy może się na blogu ukazać. Może wrócę do nich za kilka lat, jak dziś powróciłam do przeczytania postów na starym blogu i znowu sama siebie zaskoczę, jak dziwny i niepojęty może być człowiek? 
A sama operacja przebiegnie szybciej i sprawniej, jeśli Przyjacielu wspomnisz Bogu o mnie czasem.

sobota, 1 maja 2010

Powrót do mojej małej Ojczyzny

Już w pociągu przy końcowej stacji coś się działo.
Unosił się w powietrzu jakiś miły zapach.
Ludzie mówili specyficzną gwarą.
I w każdej kolejnej sekundzie
coś mi się z młodzieńczych lat przypominało.

To nie wspomnienia wydarzeń.
Odżywają emocje.
To słońce.
To miasto.
To jest mój skarb.

środa, 14 kwietnia 2010

O niebie

Miałam kiedyś Dom, ale go nie pamiętam.
Znam go tylko z opowiadań ludzi.
Czasem mam wrażenie, że tam wracam,
ale to tylko chwila jest bo wciąż tkwię w tym życiu.

Miałam kiedyś Dom i chcę do niego powrócić.
Bo chociaż znam go tylko z opowiadań ludzi
to jest to ten Dom, z którego wyniosłam Miłość
i Jest w Nim Ojciec nasz

wtorek, 30 marca 2010

Serce grzesznika

Wielki Poniedziałek. Przechodzę przez próg kaplicy Wiecznej Adoracji Najświętszego Sakramentu. A tam - nie ma Pana Jezusa! Ciemno i pusto na Jego miejscu. To było jak spojrzenie w grzeszne serce. W kaplicy było kilka osób. Modlili się więc i ja przyklękłam. Jednak... tak dziwnie modlić się do Jezusa, który właśnie "wziął sobie urlop", pojechał do Jerozolimy. Powinien tu być, zawsze był. To święte miejsce, uświęcone przez Jego obecność, teraz jest PUSTE. Serce grzesznika jest dokładnie takie samo jak ta kaplica. Serce jest święte! Uświęcone Bożą obecnością, ale grzechy skazują Jezusa na pójście do Jerozolimy, mękę i śmierć. Serce grzesznika jest PUSTE. Trzeba swoje wycierpieć i odczekać, aby Chrystus zmartwychwstał.

wtorek, 23 marca 2010

Pasta rybno-jajeczna

Składniki:
3 płaty mintaja
2 jajka
1 mała cebula
3 łyżeczki octu jabłkowego
2 łyżki oliwy z oliwek
przyprawy wg uznania

Sposób wykonania:
Płaty mintaja jeśli są za słone można wymoczyć w wodzie. Czas zależy od tego jak słony jest i jak słony chcemy ;) Ja wolę soli mniej niż więcej więc moczę go całą noc ;)
Cebulę kroimy w kostkę i zalewamy na 5 minut octem; po tym czasie przepłukać cebulkę na sitku.
Jajka ugotować na twardo, oczywiście :)
Składniki, czyli mintaja, jajka, przepłukaną i odcedzoną cebulkę oraz oliwę i przyprawy potraktować blenderem. Podawać do chleba lub bułek. Dzięki oliwie nie jest konieczne dodatkowe smarowanie pieczywa :)

Smacznego :)

sobota, 20 marca 2010

niebo

niebo
gdzie to jest?
wysoko nad nami?
to tam uleci dusza, gdy ciało obumrze?
mówią na geografi, że tam jest bardzo zimno
chociaż bliżej słońca

niebo
gdzie to jest?
mówią, że tam jest Bóg
ale mówią, że Bóg jest wszędzie
tu jest niebo?
nie nie nie
mówią że w niebie jest Bóg
i dusze z aniołami oddają Mu cześć
stale

niebo
tam musi być strasznie nudno

niebo to nie miejsce
niebo to bezczas w błogości
to ta chwila gdy w uniesieniu wołałeś
chwilo trwaj
niebo to pełnia szczęścia
gdzie nie ma czegoś takiego jak znudzenie
zachwyt o tak
niebo
moja Ojczyzna

piątek, 5 marca 2010

Też możesz "zarabiać" przed komputerem

Jeśli spędzasz codziennie lub prawie codziennie sporo czasu przy komputerze, i masz ochotę "zabawić" się w "głupie klikanie" to za jakiś (pewnie bardzo odległy czas) możesz mieć z tego kilka złotych.
Ja siedzę przy kompie codziennie i po przeczytaniu regulaminu uznałam, że mogę w sumie poświęcić 2 minutki na klikanie w płatne linki... Żmudne, nieambitne, długotrwałe... Nudne i można powiedzieć, że bez sensu :D Ale czemu nie? Skoro i tak siedzę przy kompie? :D
Zarejestrowałam się w Centrum Reklamy:
http://centrumreklamy.com/
i w Centrum Biznesu:
http://centrumbiznesu.com 
Jeśli też się zdecydujesz na taką zabawę, to będzie mi miło jeśli we właściwym polu podczas rejestracji wpiszesz "Agadea" - będę przez to mieć korzyści z tego co naklikasz ;) I Ty też możesz zachęcać znajomych. Budując "sieć" z klikającymi Partnerami szybciej nazbieramy minimalną kwotę, którą wypłacą nam na konto :)

piątek, 19 lutego 2010

Na duże smutki - małe radości

Każdy ma jakieś problemy, większe lub mniejsze. Wszyscy borykamy się z trudnościami, rozterkami... Czasem zdarza się, że w ogóle nie mamy wpływu na ten walący się nam na głowę świat. Miałam też taki czas, nie tak dawno temu.
Od początku tego roku postanowiłam wprowadzić w życie modlitwę Namiotem Spotkania. To głównie dzięki tej modlitwie przetrwałam trudny czas, kiedy bezradna patrzyłam jak mnożą się problemy. Rozważam ewangelię przypadającą na dany dzień. Chrystus w niesamowity sposób przemawia do otwartego serca. 
Oto kilka słów, pocieszenia dla mnie z Namiotów:

SĄ W ŻYCIU SYTUACJE NA KTÓRE NIE MASZ WPŁYWU. PARALITYK NIE MÓGŁ SIĘ SAM ULECZYĆ. W TRUDNOŚCIACH JEDNAK, JAK SIĘ DOBRZE PRZYJRZEĆ - WIDAĆ KTO JEST PRZYJACIELEM, KTO POMOŻE. PRZYJACIELE PARALITYKA MIELI GŁĘBOKĄ WIARĘ SKORO ZROBILI TAK DUŻO DLA NIEGO: WDRAPALI SIĘ Z NIM NA DACH I SPUŚCILI GO TUŻ PRZY MNIE. PRZEZ CAŁY DZIEŃ BIJESZ SIĘ Z MYŚLAMI (...) JESTEŚ TU PODOBNY DO PARALITYKA. PRZYNOSZĘ CI POKÓJ. NIE DAM CIĘ SKRZYWDZIĆ.

KTO JEST W POTRZEBIE - PRZYCHODZI DO MNIE A JA MU POMAGAM. POTRZEBA WIARY I ZAUFANIA TYM, KTÓRZY DO MNIE SIĘ UCIEKAJĄ. BO JA ICH POSYŁAM NA MOJE DROGI, NIEJEDNOKROTNIE TRUDNE, ALE PROWADZĄCE DO NAJLEPSZYCH SZCZYTÓW. (...) GDY CI TAK CIĘŻKO - DOBRZE ŻE TU JESTEŚ. ODDAJ MI SWE TROSKI I MI ZAUFAJ RAZ JESZCZE. JESZCZE MOCNIEJ. I NIE LĘKAJ SIĘ. JA BĘDĘ DLA CIEBIE ZAWSZE: CZEKAŁ GOTOWY BY POMÓC. I BĘDĘ SZCZĘŚLIWY GDY ZE MNĄ CIESZYĆ SIĘ BĘDZIESZ, BO POTRZEBUJĘ TWEJ MIŁOŚCI. ODWZAJEMNIENIA. BO MIŁOŚĆ WZRASTA GDY JEST WZAJEMNA. KOCHAJ MNIE CZULE.

CIEMNOŚĆ JEST TYLKO TAM, GDZIE NIE DOCIERA ŚWIATŁO, A WYSTARCZY ISKRA BY WZNIECIĆ POŻAR. (...) NAJMNIEJSZA ISKRA MOŻE ROZPALIĆ WIELKI PŁOMIEŃ. NAJWIĘKSZA GŁUPOTA, DROBNOSTKA MOŻE CIĘ TERAZ WYPROWADZIĆ Z RÓWNOWAGI. WYKRZEŚ Z SIEBIE MALEŃKI UŚMIECH I OBSERWUJ JAK PRZEMIENIA SIĘ W WIELKĄ RADOŚĆ. 

sobota, 6 lutego 2010

Sakramenty

Sakramenty to znaki niewidzialnej łaski Bożej ustanowione przez Chrystusa dla Kościoła.

Sobór Trydencki podaje wyraźnie, że jest ich siedem. Nie mniej, nie więcej. Papież Pius XII potwierdza, że Kościół nie ma władzy dodawać lub odejmować sakramenty.

CHRZEST
Zmazuje grzech pierworodny i wszelkie grzechy osobiste (i winy, dlatego nie zadaje się po nim pokuty). Włącza do Kościoła. Umożliwia korzystanie z pozostałych sakramentów. Odciska niezatarte znamię, dlatego się go nie powtarza. Praktykę chrztu niemowląt uzasadniał już Ireneusz z Lyonu.

BIERZMOWANIE
Kandydaci otrzymują Ducha Świętego. Jest to sakrament dojrzałości chrześcijańskiej i bolesne dla Kościoła jest to, że niektórzy traktują go jako "sakrament uroczystego odejścia z Kościoła".

EUCHARYSTIA
tzn. Dziękczynienie. Kiedy Jezus w wieczerniku przemieniał chleb w Ciało a wino w Krew - dziękował Bogu. W Eucharystii, w Komunii Świętej Chrystus cały oddaje się człowiekowi: z ciałem i krwią, duszą i bóstwem. Jak małżonkowie w akcie małżeńskim z otwartością i ogromem miłości - tak Chrystus daje się nam w małym białym pszennym chlebie. Pod postacią chleba jest cały Chrystus! Tak samo pod postacią wina - jest cały Chrystus!
Eucharystia pozwala czerpać z samego Źródła Życia - Chrystusa. Każdy w danym momencie życia potrzebuje jakichś szczególnych łask. Chrystus chce ich nam udzielać! Dlatego ustanowił ten sakrament.
W Eucharystii mają swoje źródło i do niej dążą pozostałe sakramenty.

POKUTA
Oj, jak bardzo w obecnych czasach jest potrzebna! Największym grzechem jest niedostrzeganie grzechów. Kto ma grzech ciężki ten żyje w sprzeczności z samym sobą, więc co dopiero ze światem, czy Bogiem? W Kościele pierwotnym pokutę rozumiano jako drugi chrzest, bo chodzi o odpuszczenie grzechów. Zakładano, że skoro ktoś wybiera drogę Chrystusa ten nie będzie więcej popełniać ciężkich grzechów. Byłyby to kpiny z Chrystusowego miłosierdzia!

NAMASZCZENIE CHORYCH
Jezus uzdrawiał chorych. W Nowym Testamencie Jakub mówi, aby do chorych chodzili kapłani i namaszczali ich olejami oraz modlili się za nich i ich uzdrawiali. Szafarzem tego sakramentu jest wyłącznie prezbiter (czyli potocznie mówiąc - ksiądz). Namaszcza się tylko żywych. Zmarli nie potrzebują już sakramentów. Sakrament ten odpuszcza grzechy lekkie, ale nie można nim zastępować spowiedzi. Jeśli osoba chora nie jest zdolna się wyspowiadać, bo np. jest nieprzytomna, lub pod wpływem leków nie jest w stanie skupić się nad rachunkiem sumienia - sakrament odpuszcza też grzechy ciężkie. Kiedyś sakrament ten nazywano "ostatnim namaszczeniem" tylko pojawił się problem co z tymi osobami, które przeżyły chorobę? Osoby takie nie mogły jeść mięsa, tańczy ani współżyć seksualnie.

ŚWIĘCENIA
Święcenia kapłańskie mogą przyjąć wyłącznie mężczyźni nieżonaci i bez skłonności homoseksualnych. Działają oni w osobie Chrystusa. Sakrament ten wyciska niezatarty charakter duchowy. Nie można go udzielać na jakiś czas czy powtarzać. Ze słusznych powodów prezbiter może być zwolniony z obowiązków i funkcji związanych ze święceniami, ale nie moze znów stać się świeckim.

MAŁŻEŃSTWO
przymierze ustanowione przez Stwórcę i unormowane Jego prawami, poprzez które mężczyzna i kobieta osobistą, nieodwołalną zgodą tworzą między sobą wspólnotę całego życia; skierowane jest ze swej natury do dobra małżonków oraz zrodzenia i wychowania dzieci. Szafarzami są sami małżonkowie, a sakrament dokonuje się w obecności prezbitera.

wtorek, 29 grudnia 2009

Świadek...

Świadek, to osoba, która widziała coś, jakieś zdarzenie, kogoś; to ktoś kto może opowiedzieć o jakimś wydarzeniu, ktoś kto obserwował lub uczestniczył w czymś.
Mamy świadków wypadków, świadków w sądzie. Mamy Świadków Jehowy. Świadek to ktoś, kto powinien mówić prawdę.

Moim zadaniem jest, zgodnie z hasłem tegorocznego programu duszpasterskiego, być Świadkiem Miłości. Jako dorosły chrześcijanin jestem do tego tym bardziej powołana!

Świadek Jezusa Chrystusa! - To brzmi dumnie!

środa, 23 grudnia 2009

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

W świecie dzieci atmosfera wigilijna jest magiczna. Kolorowa choinka; mama krząta się po kuchni, tata przynosi karpie; jeszcze jakieś porządki, przygotowywanie świątecznych ubrań... I to oczekiwanie kiedy spadnie ta pierwsza gwiazdka. Będzie wspólne kolędowanie, dzielenie się opłatkiem, kolacja, prezenty i radość, radość, radość.

W świecie dorosłych atmosfera wigilijna jest... już inna.
Kolorowa choinka, mama krząta się po kuchni, tata przynosi karpie, jeszcze jakieś porządki, prasowanie koszul i sukienek, i ten pośpiech, żeby zdążyć zanim spadnie pierwsza gwiazdka. Będzie w końcu trochę odpoczynku.

Chociaż nasze dzieciństwo i beztroska nie wrócą, a święta będą chwileczką odpoczynku wciąż mogą być dla nas "magiczne".

Życzę Ci, mój Przyjacielu świątecznego zapomnienia o problemach i troskach. To co gryzie Cię w sercu - czym prędzej oddal: wszelką złość, urazy i rany. Zrób miejsce dla Miłości. I kochaj. Życzę Ci odwagi w mówieniu bliskim, tego, że są dla Ciebie ważni. (Kobietom lepiej częściej o tym przypominać.) Miłość sama sprawi, że poczujesz się szczęśliwy jak dziecko. I będzie radość, radość, radość.

wtorek, 15 grudnia 2009

Walka


Walczyć trzeba o wiarę, by jej nie zabrakło; by się nie okazało, że jej nie mamy, gdy najbardziej jest nam potrzebna.

Walczyć trzeba o miłość, miłością oczywiście. Bo to szczęście nieopisane tak bardzo kochać i być kochanym.

Walczyć trzeba o nadzieję, bo gdy jest beznadzieja życie toczy się jak głaz Syzyfa w dół.

Walczyć trzeba o przyjaźń, tę prawdziwą i szczerą, bo nieuczęszczana ścieżka do przyjaciela zarasta; a wtedy... katastrofa.

niedziela, 29 listopada 2009

ADWENT



24 grudnia Józef z Maryją będą pukać do Twego serca i zapytają, czy jest w Tobie miejsce dla Jezusa. Życzę Ci, aby było. Adwent to czas przygotowania serca na Boga.

środa, 18 listopada 2009

Kto ma oczy, niechaj patrzy!

Ciekawe zjawisko ostatnio zauważyłam, i dorobiłam sobie do niego alegoryczne znaczenie.
Wracałam pociągiem. Po lewej stronie niebo było ciemnoszare od jesiennych chmur. Po prawej stronie między chmurami przedzierało się słońce i odbijało się od szyb, tak iż całe okna i obraz świata z prawej strony odbijał się w szybach po lewej. (To samo zauważyłam jadąc autobusem). Na oknie zatem nakładały się dwa obrazy, ten rzeczywisty i ten odbity.



Rządzą tym zwykłe prawa fizyki, ale tak sobie pomyślałam, że my nieraz w życiu widzimy jakoś daną sytuację i ustosunkowujemy się do niej. Nie raz narażeni jesteśmy na to, że to co jest tylko odbiciem uznajemy za właściwy obraz. Szatan tak zamydla nam oczy, gdy kusi nas do złego. Pokazuje nam same plusy czegoś, aby nam to coś zareklamować. Sztuką jest nie podejmować dyskusji z szatanem, bo wtedy na pewno wygra. Nie czarujmy się, jest od nas mądrzejszy. Jasno musimy określać czego chcemy i stanowczością szatana odsunąć od naszych myśli.
Zobacz jak Ewa w raju dyskutowała z szatanem. Cwaniak tylko zadawał pytania, a Ewa się sama pogrążyła odpowiadając. Mówiła za dużo i wyciągała sobie luźne wnioski, które podsuwał jej szatan.
A spójrz jak Jezus rozmawia z szatanem kiedy Go kusił. Najpierw szatan chce zaspokoić głód Jezusa, wiec namawia Go do przemienienia kamienia w chleb. Szatan wie, że On może to zrobić, ale Jezus zdaje sobie sprawę z tego, że takie przemienienie zaspokoi tylko jego cielesny głód i nie wpłynie w żaden sposób na wiarę ludzi do których został posłany. A szatanowi nie musi udowadniać swojego Bóstwa.
Następnie szatan namawia Jezusa do skoku w przepaść, aby w ten sposób udowodnił, że jest Bogiem. Jezus natomiast krótko szatana skwitował mówiąc, że nie wolno Boga wystawiać na próbę.
Na koniec szatan pokazuje Jezusowi bogactwo świata i za całe to bogactwo szatan chce tylko pokłon Jezusa. Czyli Jezus, aby to bogactwo zdobyć miałby uznać szatana za swojego boga. Oczywiście Jezus się na to nie godzi jednym zdaniem: "Panu Bogu swemu będziesz oddawał pokłon".
Odpowiedz sobie w duchu: jak Ciebie kusi szatan? Wdajesz się z nim w rozmowę jak Ewa, czy może przyjmujesz postawę Jezusa - krótka piłka - szatan kusi, Ty go zbywasz?

Jeśli szatan zamydla Ci oczy i zamiast rzeczywistego świata widzisz odbijające się kształty to polecam modlitwę o rozróżnianie myśli, które pochodzą od Boga, a które od szatana. Najprostszą modlitwą egzorcyzmującą jest : "Pod Twoją obronę".

niedziela, 15 listopada 2009

Dobrymi uczynkami się nie chwal, ale je poprostu rób!

Klikając w poniższy obraz - powiększysz go do rozmiarów umożliwiających odczytanie :P A warto się włączyć w tę akcję.


http://mateusz2005.blog.onet.pl/

Akcja trwa do 4 grudnia.

wtorek, 10 listopada 2009

Jeszcze o przyjaźni



Przyjaźń jest jak drzewo. Życie podcina mu gałęzie, a ono się rozwija. Pora rozeznać, czy nie ucierpiały korzenie, bo przyjaźń bez korzeni obumrze jak ścięte drzewo i od tych decyzji nie ma odwołania. Drzewo bez owoców także się ścina. Lecz jeśli podcinane są tylko gałęzie to wyrastają nowe gałązki i drzewo choć poranione rozrasta się.

piątek, 30 października 2009

Święto wszystkich Świętych

Wiemy, że świętym jest ten, kogo Jezus przyjmie do swojego królestwa.
Wielu świętych znamy z imienia.
Jest też mnóstwo świętych, których nie znamy.
Wierzymy, że święci są także w naszych rodzinach.

Spośród moich znajomych Bóg powołał do wieczności już kilkanaście osób.
Niektóre z nich czasem mi się śnią.
Za pewnymi osobami tęsknię.
Za wszystkich się modlę
pomimo wiary, że już nie potrzebują tej modlitwy,
bo dobry Bóg przyjął ich do Nieba.

Wybieramy najładniejszy znicz
najładniejsze wiązanki
stajemy nad grobami
wspominamy
spotykamy rodzinę i znajomych

Najważniejsze to pamiętać.







Wieczny odpoczynek, racz Zmarłym dać Panie.
A światłość wiekuista niechaj im świeci.
Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen.

niedziela, 18 października 2009

Przyjaciel...

... jeśli jeszcze go nie masz to NATYCHMIAST GO SZUKAJ!

Bo...
- Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
- Wszystkie wielkości świata nie są warte dobrej przyjaźni. [François-Marie Arouet de Voltaire (Wolter)]
- Przyjaciel to człowiek, który wie wszystko o tobie i wciąż cię lubi. [Elbert Hubbard]
- Czym dla ptaka są skrzydła, tym dla człowieka jest przyjaźń: wznosi go ponad proch ziemi. [Zenta Maurina Raudive]
- Prawdziwy przyjaciel jest z tobą na dobre i na złe. [Gabriel García Márquez (ur. 1927)]
- Przyjaźń jest niewątpliwie najskuteczniejszym lekiem na cierpienia zawiedzonej miłości. [Jane Austen]

Jeśli potrafisz spędzić z kimś pół godziny w zupełnym milczeniu i nie czuć przy tym wcale skrępowania, ty i osoba ta możecie zostać przyjaciółmi. Jeśli zaś milczenie będzie wam ciążyło, jesteście sobie obcy i nie warto nawet starać się o zadzierzgnięcie przyjaźni. [Lucy Maud Montgomery „Błękitny Zamek”]

piątek, 16 października 2009

Pociecha

Fragment z ,,Zapisków więziennych'' kard. Stefana Wyszyńskiego:
...Odwróć się od myśli twoich, a nawróć się do myśli moich.
Nie odwracaj porządku świata: Bóg jest Zbawicielem twoim, a nie ludzie.
Pomyśl, że nie wszyscy cię nienawidzą.
A gdyby wszyscy nawet uważali się za twoich wrogów
[ i gdyby wszystko odwróciło się przeciwko tobie], to na pewno
Ja [ Maryja ] zawsze jestem dla ciebie Matką Pięknej Miłości,
To na pewno Jezus umiłował cię do końca, to na pewno
Ojciec jest zawsze miłością...


środa, 14 października 2009

Deszczowa pogoda refleksje zapoda...

1. Wyniesione z wykładów z notatek na spółę z Kachorką:

Trzeba płynąć pod prąd. Im bliżej jest się źródła tym nurt jest szybszy i jest trudniej płynąć, ale radość z tych osiągnięć jest proporcjonalnie większa. Każde zaniedbanie opóźnia płynięcie.

A teraz moja o tym refleksja:
Dla oazowicza może to i jasne słowa, bo nie chodzi tu o jakieś zawody czy questa w grze :P A chodzi o to, że w życiu trzeba płynąć pod prąd. Tzn. żeby żyć zgodnie z dekalogiem to nieraz trzeba włożyć w to wiele wysiłku. Tratwą/łódką/statkiem jest wiara a wiosłami jest modlitwa. Jeśli modlitwa ustaje - płyniemy wolniej, a im bliżej jesteśmy źródła tym większy znosi nas nurt. Płynie każdy. A przynajmniej płynąć powinien każdy (jest to nasza odpowiedź na Bożą miłość). Fantastycznie jest, gdy naszą modlitwą pomagamy płynąć innym - czyli, gdy modlimy się za innych. Zwycięzca olimpijski wie jakie to szczęście zdobyć złoty medal. Życie jest podobne do takich zawodów. Tu Bóg dla każdego przygotował złoty medal. Trzeba tylko po niego sięgnąć i dopłynąć do Źródła. Co jest już nie lada wyczynem w dzisiejszym świecie...

2. Odkryłam coś ostatnio wracając do domu z uczelni.
Nie raz słyszałam/czytałam, że mam w drugim człowieku odkrywać Jezusa. Skoro tak, to Ty we mnie też masz Go szukać. Mało tego... masz Go znaleźć i widzieć Jego właściwy obraz. To zadanie jest też formą płynięcia pod prąd - poszukiwanie właściwego obrazu Boga i przekazywanie go innym. A wręcz, mówiąc językiem rekolekcjonisty - być przeźroczystym, żeby przeze mnie przebijał Jezus.

sobota, 10 października 2009

Modlitwa... do szatana

Modlitwa kuszonego:
W imię Jezusa idź precz szatanie!
Moje serce czyste dla Boga pozostanie.
Im bardziej się starasz mnie zwodzić,
im bardziej nalegasz bym upadł,
tym większą mam siłę, by walczyć,
tym bardziej lgnę do Jezusa! Amen!

1+1=1 czyli My

czwartek, 8 października 2009

Studenckie szpargały cz.1.

Wrzucam tu kilka ciekawych tekstów, zasłyszanych na uczelni.
Dziś cytaty:

Nikt nie chce grzeszyć. Jeśli ktoś grzeszy to rozpaczliwie się broni w danej sytuacji przed bólem i strachem. Grzech to objaw bólu.

Człowiek jest tajemnicą, niespodzianką dla siebie i innych.

Kontekst jest czasem ważniejszy niż sam tekst.

Wolę pewnych rzeczy nie słyszeć, zeby nie musieć się nawracać.

Wszystkie odpowiedzi, które nie sięgają do Boga, są za krótkie.

Bóg jest i jest Bogiem.

Konieczny jest przewrót kopernikański w każdym sercu. Bóg jest słońcem, a człowiek ziemią.

Umożliwić ludziom dostęp do Boga. Nie do bylejakiego boga, ale do tego Boga, który mówił na Synaju.

Najbardziej diabelskie z diabelskich pragnień - żeby Boga nie było. Zastąpić Go w dziele stworzenia bożkiem. To pragnienie jest na dnie każdego grzechu. Wziąć Boga w nawias.

Diabeł nie ma kolan.

poniedziałek, 5 października 2009

Masz czas na spełnianie marzeń?

Ludzie wmawiają sobie, ze nie mają czasu. Oto ich pożeracze czasu:
- tv
- internet
- telefony
- przypadkowi goście
- bałagan na biurku
- dezorganizacja osobista
- nierealne cele
- niezdecydowanie i odwlekanie

Jak planować swoje postępy?
- określić cele ogólne (na około 3 miesiące)
- robić cotygodniowy przegląd
- robić codzienne plany: określić co jest ważne i pilne, co jest nieważne i niepilne.
- wyznaczyć sobie nagrodę za osiągnięcie celu.

sobota, 3 października 2009

Ludzka głupota - z życia wzięte

Byłeś świadkiem czyjegoś głupiego, nieodpowiedzialnego, kretyńskiego... zachowania?
Podziel się tymi wydarzeniami, żeby innych przestrzec do czego zdolni są ludzie i czego mają się wystrzegać.
Pamiętaj, piętnujemy postępowanie, a nie ludzi!

Ja podam dwa przykłady:

1. Dziewczyna odchodzi od miłości swojego życia do innego, żeby sprawdzić czy przypadkiem z innym nie będzie jej lepiej.

2. Matka zostawia męża z trójką małych dzieci i idzie, Bóg wie gdzie, a z rodziną niech się dzieje co chce.

Zapraszam do dzielenia się w komentarzach.

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Agatka - Mężatka :)

Daaawno tu nic nowego nie powstało... Z jednej strony dużo się działo,  a z drugiej nie było o czym pisać(?)...

Wakacje pełne remontów i przygotowań do jednego z najważniejszych wydażeń w życiu - do ślubu.

Po suknię pojechałam aż do Radomia (ze Śląska), do salonu Karen. Model sukni miałam już wybrany na początku roku. Poprzymierzałam przeróżne suknie, przy czym od razu doradzano mi w czym będzie mi najlepiej, a co powinnam od razu odrzucić. Dla mojej dość tęgiej figury zastosowano KILKA trików, które co nieco zatuszowały, co nieco uwydatniły... Polecam wszystkim pannom, planującym zamążpółście - w salonie Karen suknie swą szykujcie! :) A jak się suknia sprawowała na ślubie i weselu? Wyglądała prześlicznie, była bardzo wygodna, nie uwierała, nie przeszkadzała, nic się nie popruło, nic się nie urwało... O i tzw. hula-hopy w halce są fantastycznym pomysłem! Troche się ich bałam, ale wystarczy się z nimi dobrze obchodzić, a one się odwdzięczą. 

Oprócz przygotowań zewnętrznych, takich jak szycie sukni, sprzątanie domu (ach, te remonty!); przygód z salą weselną (http://wodzislaw.mojeforum.net/temat-vt1760.html?postdays=0&postorder=asc&start=0&sid=bc8850b2bae45b628de55fa0dc1aa919) było przygotowanie duchowe. Spowiedź, modlitwa...

Co do decyzji to byłam pewna już od lat, Kogo chcę za męża, a wszystkie doświadczenia jakie mnie spotykały tylko poświadczały, że to Ten Jeden jest dla mnie.

Przed ślubem był panieński. Prawie wszystkie bliskie mi dziewczyny z różnych środowisk nareszcie się poznały. Dziękuję Wam Dziewczyny, za ten wieczór :) Będę go zawsze miło wspominać. 

Dzień ślubu... Stres dotyczył jedynie otoczki, tzn. czy wszystko dobrze wyjdzie, czy się gdzieś nie pomylę i nie zrobię jakiegoś głupstwa, czy nie przekręcę słów przysięgi, ile będzie bram do pokonania w drodze do kościoła, czy uda nam się zatańczyć pierwszy taniec bez błędów.. itd. Ale gdy mój Wybranek  był obok mnie taki radosny i szczęśliwy te wszystkie obawy o szczegóły odeszły na daaalszy plan :)  Zanim dotarliśmy pod kościół, pojechaliśmy na cmentarz pomodlić się nad grobem mojego śp. Taty. Wierzę, że cieszy się naszym szczęściem i nam błogosławi. Chciałam jakiegoś szczególnego znaku od niego, że wszystko jest ok. I taki znak dostrzegłam na ślubie, gdzie wszystko było piekne i dostojne, a jednoczesnie skromne, nieprzytłaczające. 

Wesele. Pierwszy taniec nie wyszedł idealnie, ale też nie tragicznie ;) Potem profesjonalne sesje zdjęciowe, rozmowy, zabawy... Sala była piękna, obejście również. Orkiestra umożliwiała świetną zabawę wszystkim weselnikom... Słyszałam do tej pory same pozytywne wrażenia z wesela. Według mnie było idealnie :) 

Dziękuję wszystkim Gościom za obecność, modlitwę, życzenia i prezenty. Każdy prezent był trafiony! :) Dziękujemy! 

sobota, 27 czerwca 2009

Co dzieci mogą w sieci?



Przejrzałam kilka filmików w necie, mających na celu ruszenie sumienia dorosłych i ochronę dzieci przed pornografią. Czy jest taka akcja potrzebna? Przecież dzieci nie mają pojęcia o pornografii, a jeśli już coś wiedzą to, czy będa umiały coś w necie znaleść? Dzieci sa mądrzejsze niż się rodzicom wydaje!

Wpisałam w przeglądarce kilka adresów, wyssanych z palca! I na co trafiłam? Na strony zawierajace mnóstwo pornograficznych i erotycznych treści obrazów, filmów, dźwięków! Każda z tych stron zawiera pewną "okładkę" z napisem "tylko dla dorosłych, jeśli ukończyłeś 18 lat: WEJŚCIE; jeśli nie masz ukończonych 18 lat OPUŚĆ TĘ STRONĘ". Na niektórych z tych okładek już są pewne obrazki zwiastujące zawartość reszty "księgi". 

Czy ciekawskie dziecko, które nigdy nie widziało nagiego człowieka opuści taką stronę, czy też kliknie w WEJŚCIE i zostanie zbombardowane kłamstwem i iluzją? Bo to przecież jest kłamstwo i iluzja... Chwała Bogu, jeśli rodzice zakładają specjalne filtry blokujące podejrzane strony oraz  gdy rozmawiają z dziećmi na tematy związane z ich płciowością, dojrzewaniem etc. Jednak rodzice często te trudne rozmowy zostawiają szkole, a nauczyciele uważają, że to nie ich zadanie, bo tego nie maja w programie nauczania. 

Podobał mi się motyw, z filmiku przestrzegającego przed pornografią, że prawdziwy ojciec chroni nie tylko swoją córkę, ale i inne dziewczęta... 

poniedziałek, 22 czerwca 2009

O celibacie słów kilka...

...na początek roku kapłańskiego:
Celibat...
Czyli bezżeństwo. Jest także wersja dla kobiet... bezmężostwo? bezmęstwo - nie...
Celibat poprostu.
Żródło jest w samej nauce Chrystusa:
Mt 19,10-12
10 Rzekli Mu uczniowie: «Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić». 11 Lecz On im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. 12 Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!»
Łk 18,29-30
29 On im odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu albo żony, braci, rodziców albo dzieci dla królestwa Bożego, żeby 30 nie otrzymał daleko więcej w tym czasie, a w wieku przyszłym - życia wiecznego».
Łk 20,34-35
34 Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. 35 Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić.
Chrystus wprowadza pewną nowość, wcześniej nie było celibatu. Jezus sam daje przykład celibatu, wzywa do czystości i daje obietnicę nagrody od Ojca.
Kapłan w celibacie ma swobodę działania w sprawach duchowych, ma więcej czasu na modlitwę, kontemplację, przygotowanie Eucharystii; przez życie ofiarne i czyste jest znakiem Chrystusa, jest duchowym ojcem.
Kapłan musi być cały nastawiony na wieczność. Ma dawać świadectwo życiem, o Królestwie Niebieskim.
Trudność zachowania dziewictwa przypomina, że wiecznej nagrody nie zdobywa się bez pracy i wielkiego samozaparcia.

niedziela, 24 maja 2009

Koronka za znarłego

Do odmawiania na różańcu
Na dużych paciorkach:
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Wieczny odpoczynek

Na małych paciorkach:

1. Przez Twą, Jezu gorzką mękę podaj duszy w czyśćcu rękę.
Wyciągnij ją zranionymi z czyśćca rączkami swoimi.

2. Miłosierny Jezusie, przez miłosierdzie swoje
wybaw duszę z mąk czyśćca, miłosierny Jezusie!

3. Do boku, do serca do pięciu ran
Maryja z Jezusem zabieraj tę duszę do niebios bram!

4. Święty, święty, święty sam Pan Bóg nad nami,
Święta Maryja i Józef, raczcie się modlić za nim!

5.  Serce Jezusa, Serce gorejące, do Ciebie wyciąga duszyczka swe ręce
Zmiłuj się, zlituj nad jeją/jego duszą

wtorek, 12 maja 2009

Taka mała prośba o tak wiele...

Zwracam się z prośbą, do Ciebie, byś wspomniał przed Bogiem o moim Tacie, któremu lekarze nie dają szans na powrót do zdrowia, a jego stan jest bardzo ciężki. Niech Najlepszy Lekarz - Stworzyciel nasz, Bóg okarze swą moc i miłosierdzie, niech uczyni dla nas ten cud uzdrowienia. 

Modlitwa za chorego w rodzinie:
http://skarbymlodosci.blogspot.com/2009/04/modlitwa-za-chorego-w-rodzinie.html

Z przygotowania bliższego relacja w ogóle...

... bo w szczególe poznacie, gdy się na takie spotkanie wybierzecie :P

Troszkę powtórki, troszkę opowiadań z życia; troszkę ostrzeżeń dla kobiet w ciąży, aby nie piły alkoholu, bo może to być fatalne w skutkach dla dziecka. Na przygotowaniu bliższym do małżeństwa wysłuchalismy dziś wykładu o zagrożeniach rodziny. 

Oto kilka propozycji do przeczytania, które poleciła nam prowadząca spotkanie:
1. E. Aronson: "Psychologia społeczna, Serce i umysł", Poznań 1997r.
2. Braun Gałkowska: "W tę samą stronę", Lublin 1994r.
3. A. Matthews: "Bądź szczęśliwy" Konstancin 1996r.
4. P. Zimbardo: "Psychologia i życie" Warszawa 2002r.
5. D. Carnegie: Jak zdobywać przyjaciół i zjednywać sobie ludzi", Warszawa 1993r. 

środa, 29 kwietnia 2009

Modlitwa za chorego w rodzinie


Wszechmogący, wieczny Boże, Ojcze i dawco życia, wiekuisty Lekarzu wierzących, spojrzyj na [Tatę Agi] , (członka naszej rodziny), który choruje. Wejrzyj na jego cielesne i duchowe cierpienia. Udziel mu swojej pomocy, aby, jeśli zgadza się to z Twoją najświętszą wolą, mógł on znowu służyć Tobie i ludziom, Twoim dzieciom. racz sprawić, aby nabrał zaufania do Twojej ojcowskiej dobroci.

Wszechmogący, wieczny Boże, miłosierny Lekarzu dusz i ciał Twoich dzieci, wysłuchaj nasze prośby zanoszone za chorego, dla którego upraszamy Twoje zmiłowanie, aby odzyskawszy zdrowie złożył Ci dziękczynienie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Wpisuję modlitwę za mojego Tatę... aby poruszyć niebo, wymodlić cud... a przynajmniej próbować!

wtorek, 21 kwietnia 2009

***


Jasna Góra
Przychodzimy często na Jasną Górę z konkretnymi intencjami. Przeróżnymi problemami. Zawieżamy Matce Bożej bliskich, siebie, przyszłość... Maryja wszystkie te modlitwy wysłuchuje i wstawia się u Boga za nami. 

W modlitwach oczekujemy natychmiastowej Bożej interwencji, gotowych lekarstw na problemy... A Bóg jest Osobą, która posiada wolną wolę. I nie musi wypełniać naszych chceń. My chcemy natychmiast! A Bóg działa po swojemu. Bo Bóg nie daje gotowych rozwiązań. Bóg daje ich nasiona. Aby coś docenić trzeba się przy tym natrudzić. Modlitwa nie jest magicznym zakleciem. 

http://picasaweb.google.pl/agadea.ag/210409JasnaGora?authkey=Gv1sRgCKDumdLliafRYQ&feat=directlink

Cytaty - perełki
Nic nie dzieje się bez powodu. Nie ma przypadków.
Nie nadużywaj Bożego Miłosierdzia!

Nauki przedślubne
Ósme nauki za nami. Jak usłyszałam "Sobór Watykański II" to się wyłączyłam, bo na IV roku teologii mam już z leksza uraz ;)  Znowu aspekty małżeństwa: Bóg, miłość-przyjaźń małżonków, prokreacja. Potem zwrócenie uwagi na ogromną rolę ojca w: zapewnieniu bezpieczeństwa żonie i wychowaniu dzieci. Odwołania do KPK i KKK. "Reklama" audycji poświęconych rodzinie w Radiu Maryja [*dreszcz*]. Oczywiście nawiazanie do biblijnego opisu stworzenia świata... A tematem była - rodzina jako domowy Kościół. 

sobota, 11 kwietnia 2009

Żałoba

W ciemnym zimnym grobie
zastyga ciało drogie
Ubolewa dusza
nad śmiercią Jezusa

Opadły nadzieje
Jest pustka
nie ważne co się wokół dzieje
Pustka pustka pustka

Pójdę teraz pod Jego grób
modlitwą Go ogarnąć
Niech się zmiłuje dobry Bóg
nad duszą moją marną.

piątek, 10 kwietnia 2009

Modlitwa Jezusa na Krzyżu

Ps 22
2 Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?
Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku.
3 Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz,
[wołam] i nocą, a nie zaznaję pokoju.
4 A przecież Ty mieszkasz w świątyni,
Chwało Izraela!
5 Tobie zaufali nasi przodkowie,
zaufali, a Tyś ich uwolnił;
6 do Ciebie wołali i zostali zbawieni,
Tobie ufali i nie doznali wstydu.

7 Ja zaś jestem robak, a nie człowiek,
pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu.
8 Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą,
rozwierają wargi, potrząsają głową:
9 "Zaufał Panu, niechże go wyzwoli,
niechże go wyrwie, jeśli go miłuje".
10 Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona;
Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u piersi mej matki.
11 Tobie mnie poruczono przed urodzeniem,
Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej matki,
12 Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko,
a nie ma wspomożyciela.

Ps 31
2 Panie, do Ciebie się uciekam,
niech nigdy nie doznam zawodu;
wybaw mnie w Twojej sprawiedliwości!
3 Skłoń ku mnie ucho,
pośpiesz, aby mnie ocalić.
Bądź dla mnie skałą mocną,
warownią, aby mnie ocalić.
4 Ty bowiem jesteś dla mnie skałą i twierdzą;
przez wzgląd na imię Twoje kieruj mną i prowadź mnie!
5 Wydobądź mnie z sieci zastawionej na mnie,
bo Ty jesteś moją ucieczką.
6 W ręce Twoje powierzam ducha mojego

czwartek, 9 kwietnia 2009

W ogrodzie Oliwnym

W ogrodzie Oliwnym
Jezus modli się
Ze strachu krwią poci się.

W ogrodzie Oliwnym
Apostołowie są
Znużeni dniem całym zasypiają.

W ogrodzie Oliwnym
Jezus modli się
Szykuje się na śmierć.

W ogrodzie Oliwnym
Umiłowani Pana śpią

Ja także nie zawsze w modlitwie trwam.
Mój Bóg jest sam.

Dzisiaj
W ogrodzie Oliwnym pragnę
pocieszać Cię, mój Panie
ja ufam, ja wierzę,
że dla mnie to cierpienie ma sens.
Za trzy dni zmartwychwstaniesz.
Podejmę z Tobą ten krzyż!

wtorek, 31 marca 2009

Drabinka budująca więzi małżeńskie

Z dzisiejszych nauk przedślubnych:

13. Akt małżeński
12. wstępna gra
11. pieszczoty intymne
10. całowanie twarzy, ramion
9. pierwsze pocałunki
8. dotyk twarzy
7. objęcie partnera
6. serdeczne powitania
5. kwiatek, drobny prezent
4. komplement
3. rozmowa
2. uśmiech
1. spojrzenie

Sporo jest gestów, czynów zanim dojdzie się do tego głównego - do współżycia seksualnego. Bez tych poprzednich nie można mówić o prawdziewj miłości. W końcu miłość to nie uczucie, a postawa. I wyraża się właśnie przez czyny. Pary, których związek opiera się tylko na seksie nie wracają do tych poprzednich punktów z drabinki, bo po co mają się poznawać, skoro "osiągnęli" już najwyższy cel?

Szczęśliwi jesteśmy dzięki naszym wyborom Dobra.

Kroczenie po powyższej drabince szczebel po szczebelku jest drogą do szczęśliwego małżeństwa. 

środa, 18 marca 2009

Prawdziwe narodziny

"Każde dziecko zaraz po poczęciu otrzymuje duszę. (...) Bóg stwarza ją już całkowicie ukształtowaną. Natychmiast po tym jak doszło do połączenia się plemnika z komórką jajową, tworzy się nieskończenie piękny, świetlisty promień. Światło owo wygląda jak słońce, które wychodzi ze świetlistego blasku Boga Ojca i Jego nieskończonej Miłości. W tym samym momencie ta stworzona przez Niego dusza jest już dojrzała i dorosła. Jest doskonała, jest obrazem Boga. To młode życie jest zatopione w Duchu Świętym, który pochodzi z Bożego Serca. Łono kobiety, które poczęło, pełne jest tego światła, blasku zjednoczenia Pana z tą nowo stworzoną duszą. "
Fragment z "Miłujcie się" nr 1-2009 str. 12

Zaraz po poczęciu otrzymałam duszę. Bóg stworzył ją już całkowicie ukszałtowaną. Natychmiat jak doszło do połączenia się plemnika Taty z komórką jajową Mamy, utworzył się nieskończenie piękny, świetlisty promień. Światło owo wyglądało jak słońce, które wychodzi ze świetlistego blasku Boga Ojca i Jego nieskończonej Miłości. W tym samym momencie ta stworzona przez Niego - moja - dusza była już dojrzała i dorosła. Była doskonałym obrazem Boga. Byłam zatopiona w Duchu Świętym, który pochodzi z Bożego Serca. Łono mojej Mamy było pełne tego światła, blasku zjednoczenia Pana ze mną.

wtorek, 10 marca 2009

Ekologia w małżeństwie

Taki był temat kolejnych nauk przedślubnych.
Ta ekologia to nic innego jak "anty-antykoncepcja" ;)  

Antykoncepcja = anty - przeciw; conceptio - przekazywanie życia = działanie, które zapobiega narodzeniu nowego życia. 

Przeciwieństwem antykoncepcji jest naturalne planowanie rodziny (NPR). Jest wiele sposobów, metod NPR. Opierają się na obserwacji śluzu, temperatury i innych czynników związanych z cyklem miesiączowym. 

Środki antykoncepcyjne dzielą się na trzy grupy: 

1. Zapobiegające połączeniu plemnika z komórką jajową.

2. Zapobiegające zagnieżdżeniu się zarodka w macicy. 

3. Wczesnoporonne - dotyczy środków działających na zagnieżdżonym w macicy zarodku.

Jak łatwo zauważyć punkt 2 i 3 to poprostu morderstwo. 

Tylko małżonkowie mają prawo tworzyć sytuację, w której Bóg daje nowe życie. Tylko Bóg jako dawca życia, może życie zabrać.

Kiedyś Twoi rodzice, w szczególny sposób, okazywali sobie miłość, której jesteś owocem. Miałeś kiedyś swój pierwszy dzień. Potem drugi dzień i trzeci... Żyjesz! I jesteś cudem! To, że komórka jajowa mamy i jeden z milionów plemników taty się połączyły, jednocześnie Bóg tchnął w Ciebie duszę, to jest niesamowite! Taki jest Twój początek. Pozwól swoim dzieciom doświadczyć cudu jakim jest nowe życie. Nie daj się omamić żadnej antykoncepcji. I pamiętaj: Da Bóg dzieci, da i na dzieci! 

poniedziałek, 2 marca 2009

bukiet wiosenny

czasem jestem jak ziemia przemęczona zimą
i tylko twe słowo kocham 
jak pierwszy promień słońca wiosną
delikatnym pocałunkiem sprawia
że nowe pędy zielonej pociechy rosną

z każdym twym uśmiechem 
rozkwita we mnie kwiat radości
kołysze mnie wiatr wiosenny
i wtulam się w zieleń
jak w koc miłości